Dzienne archiwum: 7 maja 2013

Tatuaże

Jechaliśmy autobusem na zakupy i w pewnym momencie weszła do niego rodzina: ciężarna kobieta, facet i dziecko we wózku. Facet miał na szyi tatuaż z damskim imieniem, co wzbudziło zainteresowanie Felka: ,,Mamo, a co ten pan ma tam napisane?”

Dobrze, że nikt nie kuma, co ja w sumie mówię tym moim dzieciom w ramach nauki świata.

A zaczęłam opowiadać, że pan ten wytatuował sobie zapewne imię bliskiej sobie osoby. Może tej pani z dzidzią w brzuszku, może tej dziewczynki we wózku? Jak się kogoś bardzo kocha, można wytatuować sobie jego imię tak, by tatuaż zawsze przypominał o tej ważnej osobie. Mówi mama synkowi. Synek słucha.

Tak się złożyło, że 2 przystanki dalej znowu wsiadł pan z wytatuowanym na szyi napisem. ,,O, ten pan tes kogoś kocha!”- ucieszył się czteroletni chłopiec. A mama zadrżała. Taaak. W takich chwilach mama wie, po co jest mamą, bo bardzo, bardzo czuje sens swojej roli. I troszkę nawet wierzy, że ten świat będzie kiedyś lepszy. Bo nasze dzieci może, może wnuki, na widok tatuażu pomyślą sobie o miłości, nie o więzieniu. Szansa jedna na milion? Wcale nie. Tylko sami musimy przeorganizować swoje skojarzenia.

 

 

Przy okazji, zostałam poproszona o zamieszczenie informacji na temat charytatywnych akcji mających na celu zebranie pieniędzy na leczenie małego Karolka. Jestem zawsze wzruszona takimi wydarzeniami, dlatego zapraszam po szczegóły tutaj: https://www.facebook.com/events/433469186743947/