Mama czyta

Nareszcie! Moje dziecko (starsze) daje sobie poczytać. Wiem, że to dość późno, zaczął mi na to pozwalać zaledwie niecały miesiąc temu, ale ja i tak jestem dumna i szczęśliwa. Lepiej późno niż wcale! Matka filolog, od najmłodszych lat książki ubóstwia, przeżywając tak silnie wszelkie historie, bajki… Felciowi zaczęłam czytać gdy miał pół roczku. Niechęć. Marudzenie, zamykanie książki. Co jakiś czas ponawiałam próby, im starszy był tym wyraźniej potrafił pokazać, że mam generalnie przestać. Dochodziło nawet do zabierania mi książeczki, chowania jej… Tak, kochał te sztywne książki z obrazkami, ładnie uczył się z nimi słówek, pokazywał na kaczuszki i motorki, ale każde czytanie- snucie fabuły napotykało jego opór. Raz, gdy miał niewiele ponad 2 latka, pozwolił sobie poczytać Pinokia przez 15 minut, tak się podnieciłam, że też na blogu o tym napisałam :) Ale cóż z tego, skoro potem , ilekroć próbowałam, nie chciał. I tyle. Z Lilą podobnie ogólnie, zabiera mi książki, zamyka, więc do niedawna po prostu myślałam, że pewnych genów nie odziedziczyli po matce i już- trzeba z tym żyć :)

A tu synek podczas pobytu w Polsce dostał od koleżanki Helenki na urodziny książkę ,,Leśni Bracia” Weroniki Kurosz. Kilka dni leżała nieużywana, potem usłyszałam, jak dziadek czyta Felkowi nowy nabytek i… byłam w szoku, że Felek jest w tym czasie cicho. Długo to nie trwało, ale zwróciło moją uwagę na książkę. I następnego dnia także synkowi zaproponowałam czytanie. Felek przystał, upewniwszy się, czy jest to aby ta sama książka, jaką czytał mu dziadek. I faktycznie, fabuła przeciekawa, napisana bogatym, ujmującym wręcz w tym bogactwie językiem, akcja wartka, pełna zarówno magii jak i elementów ,,normalnej” rzeczywistości, bohaterowie budzący ogromną sympatię… Sama czytając, zastanawiałam się, co będzie dalej! Fakt, Felek nie rejestrował wszystkiego i co chwila przerywał (zresztą nadal tak robi), zadając pytania o kwestie, o których przed chwilą była mowa w tekście albo o takie, o których mowy nie było i przez to nie mam pojęcia jak odpowiedzieć :)

,,Leśnych Braci” zabrałam oczywiście ze sobą do Anglii i świetnie, bo Felek sam domaga się obecnie czytania. Uciera się powoli rytuał czytania wieczornego, do podusi, często też ma ono miejsce w ciągu dnia, po południu, zwłaszcza gdy Lilcia śpi. Marzę o tym, że kiedyś oni oboje usiądą mi spokojnie na kolanach, zatopimy się wspólnie w ogromnym polarowym pledzie… Będę im czytać, potem będziemy razem o tym rozmawiać. I kurczę, wypijemy sobie kakao ciepłe z kubków! Śmiem nawet wierzyć w to, że kiedyś ono się nie rozleje. Mam dowody na to, że dzieci z biegiem czasu rosną, coraz więcej potrafią i rozumieją, więc… Te marzenia mają szansę się spełnić!


Jedna myśl nt. „Mama czyta

  1. matka_de

    Ale to aż tyle trzeba czekać? Ja też od etapu półrocznego dziecka próbuje czytać, i taka sama reakcja jak u Felka ;) Nadziei nie tracę, na razie przewraca sobie kartki sama i pokazuje mi wszystko, a ja mam nazywać. Może to preludium – musi najpierw poznać bohaterów, a potem ewentualnie pozwoli na historię ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>