Playgroups

Po długiej przerwie poszliśmy sobie dzisiaj na playgroup. Nowe, wyremontowane wnętrze, nowiutkie zabawki, sprzęty. Stoliki z ciastoliną, pianką do golenia, mączno-brokatowo-wodnym glutem. Otwarte drzwi na plac zabaw i ogród. Raj. I chociaż jak zwykle już po 20 minutach bolała mnie głowa, tym razem wytrzymaliśmy CAŁOŚĆ, czyli 2 godziny!

Wiem, że czytają mnie w licznej reprezentacji angielskie emigrantki, wiem, że zostanę zrozumiana. Ale czuję się trochę wyalienowana jeśli chodzi o moje pobyty na playgroups. I nie, nie chodzi mi o moją przynależność narodową, bo grupa stanowi mieszankę wszelkich nacji, języków i kolorów (to akurat uważam za fantastyczne). Nie. Czuję się dziwnie, gdy pod plakatem ,,Breastfeedin ALWAYS welcome” jestem jedyną mamą (na kilkadziesiąt nawet niekiedy obecnych) która tam karmi (nie zawsze, ale dziś akurat miałam sytuację, że Lila się przychrzaniła i nie było wyjścia). Nawet noworodki dostają butle, a już kilkumiesięczniaki czy toddlery- norma. Nie razi mnie to jakoś strasznie, mam ostatnio w sobie dużo tolerancji i zrozumienia dla wszelkich opcji, jednak zastanawiam się, z czego to wynika. I z czego wynika zakaz grzebania w piance wydany dwuletniej dziewczynce (bo już jest dość brudna), która patrzy bezradnie jak cała zgraja dzieciaków się chlapie przy stoliku. Lub nauka półtoraroczniaków skonfliktowanych nad lalą ,,dzielenia się”- You must learn how to share darling!- te słowa brzęczą mi w uszach, tak wiele razy dziś musiałam być ich mimowolnym świadkiem. I te czerwone, złe, bezsilne maluszki, upominane za każdy przejaw okazywania emocji.

A tak poza tym wszystkim, to się wkurzyłam, bo Felek wybuchał płaczem, jak tylko ginęłam mu na minutę z oczu, bo pędziłam za Lilą wyłażącą na dwór, postanawiającą rozwalać ciastolinowe ludki innym dzieciom i przyklejać im je do twarzy, czy też wspinającą się na szafki. Kilka razy panie opiekunki przyprowadzały mi go, pytając uprzejmie, co też mu się stało. Z niewielkim komfortem odpowiadałam, że to dlatego, że mnie nie widział. Ale nie sądzę, by to była satysfakcjonująca odpowiedź. Dla mnie niestety na pewno nie. Tym bardziej, że ostatnio już tak ładnie, samodzielnie się zachowywał, na placach zabaw szaleje, zaczepia dzieci, a tam… normalnie jakiś regres. I znowu się boję,bo co prawda mój kurs przełożony (nie uzbierali chętnych…), ale tam na creche moje dzieci będą musiały zostać SAME. Żal i strach.

Tak czy siak, Felkowi na playgroup bardzo się dziś podobało, Lila też wyglądała na pozytywnie zajętą. Nie chcę unikać ludzi, innych dzieci, takich miejsc. Tylko chciałabym nie słyszeć tych wszystkich głupich tekstów, chciałabym umieć totalnie olać widok bezzębnych usteczek dwutygodniowego szkraba oplatających silikon podczas gdy obok, na stojąco, z ciastoliną w łapsku, moja panna prawie dwudziestomiesięczna po prostu ssie pierś i ma gdzieś to wszystko… Jak się tego nauczyć? Nie wystarcza mi wiedza, że świata nie naprawię…

22 myśli nt. „Playgroups

  1. BiG m

    ja też bym chciała tego nie widzieć i nie słyszeć, ale nie da się siedzieć non stop w czterech ścianach..
    Wczoraj spotkała mnie też nieprzyjemna historia na playgrupie. Syn interesuje się zabawkami stacjonarnymi, tymi, co w nich dzieci siedzą, ale nie przemieszczają. Interesują go, bo mają kierownice. I taki maluch siedział w jednym. Nie wiem co mojego napadło, ale pacnął tego malca w twarz. Zanim zdążyłam zareagować – a stałam od małego w odległości pół kroku – wściekli rodzice tamtego malca z wykrzywionymi od złości twarzami syknęli coś w rodzaju You can’t do it!!! i go zabrali z pola widzenia..
    Byłam zszokowaną tą jawną agresją wobec mojego dziecka, bo przyzwyczaiłam się do zwyczajowego He’ll be alright!/He’s fine!, które zazwyczaj zewsząd słyszę..
    Co do You must share! słyszę wszędzie, nie tylko na playgrupie.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      no właśnie,Felek też miał kiedyś sytuację konfliktową,a mianowicie mamie pewnego chłopca nie widziało się,że mój syn zbyt długo bawi się tym,czym tamten chciał… no i sama usiłowała nauczyć Felka ,,dzielenia”,a że on nie zna angielskiego, mimo mojej obecności blisko,zacząłwstresie krzyczeć… nagle wokół nas zebrała się grupa matek wspierających tamtą… jej synek był sporo młodszy od mojego… ja nie chciałam się w to mieszać,wzięłam synka,uspokoiłam i zapewniłam,że jak tamten tylko puści ten zasr…. odkurzacz,natychmiast pomogę mu to wziąć.Tak też się stało.Ale niesmak pozostał,dlatego długo jakoś nie mieliśmy ochoty się tam pokazywać.

      Odpowiedz
      1. M

        A nie dalas mu tym samym komunikatu, ze tu sie odbywa jakas walka i ze bez Ciebie sobie nie poradzi? no to Cie nie spuszcza z oczu… Poza tym w tego typu miejscach zabawki sa jakby wspolne i naprawde to dobre miejsce na nauke dzielenia. Nikt dzieci przeciez nie zmusza, by oddaly swoja wlasnosc

        Odpowiedz
  2. matka_de

    Kurczę, trochę Cię nie rozumiem, dlaczego czujesz się dziwnie mogąc karmić tam gdzie nikomu to nie przeszkadza tylko dlatego, że jesteś jedyna? Wydaje mi się, że to jest wybór każdej kobiety jak będzie karmić (wiem, pisałaś już trochę o tym) i jak Ty nie chcesz, żeby ktoś Cię krytykował, że karmisz 20miesięczniaka to powinnaś olać, ze inne karmią inaczej. Szacun dla Ciebie (naprawdę!), ale i może trochę empatii dla innych mam, którym często bardzo ciężko jest właśnie dlatego, że karmią mm z takich czy innych powodów, choć się do tego nawet nie przyznają.
    Za to bardzo rozumiem Twoje zdziwienie, co do zachowań matek/opiekunek w stosunku do dzieci, nakazywanie im bycia grzecznym, dzielenia się, niebrudzenia itd. Moje dziecko (13 m-cy) chodzi do żłobka w Polsce, wydziera zabawki innym, ryczy jak czegoś nie dostanie, ale nigdy by mi nie przyszło do głowy, by ją strofować czy odciągać gdzieś w bok za takie zachowanie.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      powiem tak: ostatnio byłam bardzo podekscytowana zbliżającym się kursem udzielania laktacyjnego wsparcia.Kurs się nie odbywa,ponieważ od wielu miesięcy organizatorzy nie mogą uzbierać chętnych. Są 2 osoby na liście,a kurs jest darmowy,raz w tygodniu po 2,5 godz,zapewniona darmowa opieka dla dzieci na ten czas. Jestem wkurzona,ale czuję się podoobnie DZIWNIE,co wtedy na sali,karmiąc dziecko jako jedyna spośród wieeelu- a wiedz,iż nie jest to jedyna grupa na jaką chodzę i na innych także k.piersią to tak sporadyczne wydarzenie,że właściwie mozna rzec iż się nie zdarza.I nie chodzi mi o dwulatki,ale właśnie noworodki.Oczywiście,że wybór kobiety-no przecież nie dziecka,którego nikt o zdanie nie pyta- DZIWI mnie jedynie dlaczego powszechnie wybór jest taki a nie inny.

      Odpowiedz
      1. M

        Znam masę dziewczyn, które karmią piersią, niektóre ponad rok, i nie znam żadnej, która by robiła z tego wielkie halo i chciala edukowac i wspierac w tym innych (chyba ze zapytana). Zatem brak powodzenia takiego kursu jeszcze o niczym nie swiadczy – troche wymagan trzeba spelnic – miec osobiste doswiadczenie plus miec misje, i o te misje pewnie ciezej.

        Odpowiedz
        1. Marysia Autor wpisu

          a ja uważam,że póki ,,halo” z tej bazy dla zdrowia psychicznego i fizycznego się nie robi, to właśnie będzie tak,że to,co naturalne,zostanie niszowe i nadal niemowlaki bedą karmione piersią w jakimś śmiesznym procencie,o starszych dzieciach nie wspominam.Dla lepszego świata zależy mi jakby na tym,żeby ten procent wzrastał:P stąd mam pociąg do edukacji,tak mi zależało na tym kursie… chcę wspierać kobiety,żeby karmiły,żeby się nie zniechęcały przejściowymi problemami,żeby jakiś wyimaginowany ,,mbrak pokarmu” nie doprowadzał do odstawiań osesków,żeby jak najmniej mam w przyszlości napadało mnie nza tego typu wpisy,że niby nie jestem tolerancyjna… a ja właśnie jestem megatolerancyjna.Wiem,dlaczego kobitki decydują się na przejście na butlę w wieeeelu (przykrych wielu!!!) przypadkach.Uważam,że można temu zaradzić.Robiąc halo.

          Odpowiedz
      2. matka_de

        Takie kursy to rzeczywiście fajna sprawa. Ja jestem trochę mądra po szkodzie, bo bardzo chciałam karmić, ale miałam z tym problem (dziecko było niedożywione, dostało anemii, ewidentnie gdzieś popełniłam błąd), kazano dokarmiać mm. Tak jak mówisz, wiedza jest potrzebna. Mi chodzi tylko o to, że na siłę nikogo nie namówisz. Niechęć do takich kursów może wynikać z różnych rzeczy – braku czasu lub chęci (byłam chyba leniwą matką, ale krótko po porodzie ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę to wychodzić gdziekolwiek – powód prozaiczny, ale jednak możliwy), przekonania, że krzywdy się dziecku nie robi (bo taka jest chyba jednak prawda). powrót do pracy, więc i tak przekonanie, ze na mm trzeba się przerzucić.
        A i też nigdy nie wiesz, czy to dziecko cała dobę jest na butli, czy tylko na tych zajęciach? I mimo wszystko – wybór należy tylko i wyłącznie do matki. A powody omawianego stanu rzeczy – sama znasz. Powody powszechności też są szeroko omawiane, nawet w tym artykule co podałaś.

        Odpowiedz
  3. Monika

    Co do karmienia butelka, nie zawsze jest to wybor kobiety, czasami jest do tego zmuszona, choroba, lekarstwa itd. Jest setka powodow dla ktorych nie kazda mama moze karmic piersia. Ty ich nie znasz, skad zatem ten negatywne uczucia?

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Dlaczego myślisz,że nie znam tych powodów? wszakże miałam powód by nie karmić Felka powyżej 6 miesięcy,więc jakieś powody miałam.Pisałam o nich nieraz. Negatywne?proszę o cytat.Zdziwienie to jeszcze nic negatywnego.

      Odpowiedz
  4. Monika

    Wywnioskowalam z Twojego wpisu, ze matki na playgroundach nie sa Ci szczegolnie bliskie, tzn nie sa to Twoje dobre znajome, przyjaciolki. Dlatego tez zalozylam, ze nie znasz powodow dla ktorych karmienia butla. Znasz je?
    Piszac o negatywnych uczuciach mialam na mysli ten fragment „Tylko chciałabym nie słyszeć tych wszystkich głupich tekstów, chciałabym umieć totalnie olać widok bezzębnych usteczek dwutygodniowego szkraba oplatających silikon… ” Chyba przyznasz mi racje, ze pozytywnymi uczuciami on nie zalatuje.
    I za matka_de, emaptia nie nalezy sie tylko dzieciom ale doroslym tez.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Oczywiście. Różnica jest jedynie taka,że to na dzieciach odbijają się wszystkie wybory dorosłych,także te podyktowane powodami,których znam. Dlatego dzieciom bardziej wspólczuję. Bo dorosły przeważnie jednak może ,,get over it”.Albo poszukać wsparcia. Dziecko zdane jest na efekt tych decyzji.

      Odpowiedz
          1. M

            Czasem przeszkody nie sa pozorne. A czasem mama szuka wsparcia – jak ja – i slono za to placi (gdy trzeba pomocy na szybko, a trzeba, bo dziec placze z glodu, nie jest to bezplatne, przynajmniej w PL), po czym sie okazuje, ze to wsparcie jednak nie bylo profesjonalne specjalnie, ale jest juz za pozno i karmienie i tak sie nie udaje. Mama zaciska zeby i przez 4 miesiace odciaga mleko i podaje je butelka (tak, usteczka zacisniete na silikonie), bo nie jest w stanie zniesc bolu, a laktator boli ok. o polowe mniej. Oplakuje te porazke, ale zbiera sie w sobie. dziecko rosnie zdrowe mimo ze pozniej na mm, bliskosc jest ogromna. Swiat nie jest bialy albo czarny i jesli chcesz w czyms kogos wspierac, szczegolnie istoty tak kruche jak kobiety w pologu, polecam troszeczke wiecej wrazliwosci.

          2. Marysia Autor wpisu

            wiem,wiem!! problemy o których piszesz są mi bardzo bliskie,nieważne,że ich nie doświadczyłam osobiście! znam mnóstwo matek które przestały karmić właśnie na skutek takich czy innych komplikacji! ale głęboko wierzę,że większości z nich można pomóc-tylko właśnie-czy w PL to wsparcie to nie jest fikcja? ja się właśnie na to wkurzam,nie na matki,nie pomstuję na butle,lecz zastanawiam się,dlaczego to wszystko jest w takiej głębokiej d…e. W Anglii nie- masz wsparcie na każdym kroku,darmowe grupy,poradnictwo,po kilka w każdym mieście! a i tak jest jak jest. Wrażliwość… uważam, ze mam jej dosyć,skoro w ogole dostrzegam ten problem:( chęci mam sporo,ale jak pisałam-nie jest łatwo,gdyż z braku chętnych osób o podobnej wrażliwości nie odbywa się kurs… nie szkodzi,bo znajdę inny,ja na prawdę wierzę,że uda mi się sprawić,że chociaż jedno dziecko będzie karmione chociaż kilka dni dłużej.

          3. M

            „chociaz jedno dziecko karmione chociaz kilka dni dluzej”
            no i wlasnie
            sprobuj moze porzucic ten ton, jakby byla mowa o krwi czy o szpiku kostnym czy ogolnie o ratowaniu zycia
            bez kp te dzieci zyc beda (nie zyjemy w Trzecim Swiecie i mm przygotowuje sie higienicznie), beda sie miec zupelnie niezle
            ja jestem bardzo za kp i jesli bede miec 2. dziecko bede o kp walczyc jak lwica-ale takiego gadania popularyzacyjnego, artykulow, ponaciaganych badan jak to dzieci kp zdrowsze, po prostu nie znosze
            nie przekonasz w ten sposob takich matek jak te ktore spotykasz, ale na LLL sie tego raczej nie dowiesz

          4. Marysia Autor wpisu

            cóż,będę miała moc przekonywać zaledwie ten ułamek przypadków,które przyjdą po pomoc

  5. Monika

    Marysia, ale co ma zrobic matka ktora po prostu nie moze karmic naturalnie?? Czy podajac butelke tak starsznie krzywdzi dziecko?!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>