Rower i nie tylko

Kurczę, mam przefantastyczne dzieciaki. Felek śmignął dziś na nowym rowerze do przedszkola. Jest to jeden z bardziej szczęśliwych i przełomowych dni w mojej ,,karierze” matki. Rower jest urodzinowym prezentem od cioci Krystyny i zmienił moje/ nasze życie. Koniec pchania/ ciągnięcia gównianego trzykołowego maciupkiego rowerka po chodniku przy równoczesnym pchaniu/ ciągnięciu wózka z Lilianną. Albo: koniec pchania wózka z Lilianną, Felkiem w koszu zakupowym i gównianym rowerkiem na budce tegoż wózka. Koniec. Mój silny, samodzielny chłopiec pozwolił mi pomyśleć o spacerach jako o przyjemności, nie o katordze. A najwspanialsze jest to, że oni OBOJE są coraz starsi i więcej potrafią. Że powoli, powoli uczę się myśleć, że mam dwoje DZIECI a nie dziecko plus dzidzię. Śmieszne jest to, że Felek był w tym wieku, co Lila teraz, gdy zmajstrowaliśmy mu siostrzyczkę. I on nam się wtedy wydawał taki duży, dojrzały, bezproblemowy. Ha ha ha:) Lila w naszych oczach wciąż jest tym elementem wywrotowym, jeśli chodzi o rodzinną organizację. Ale daję sobie czas. Bo nauczyłam się wybaczać sobie takie refleksje.

Bo Felek po prawie dwumiesięcznej przerwie w przedszkolu śmignął, wydając z siebie śpiewy i bojowe okrzyki. W przedszkolu usiadł do puzzli sam i upewniwszy się, że ,,psyjdę o dwunastą” pomachał mi łapką. Nie, nie musiałam czekać z nim na Kacpra ani na Krystianka, odmachałam i poszłam. On jutro kończy cztery lata. Dla historii mało, a miliard lat świetlnych dla matki. No mówię wam, miliard.

Bo w powrotnej drodze Lilci znudziło się siedzenie we wózku i postanowiła dokończyć trasę na nóżkach. Zbierała kwiatki, rzucała je na chodnik, robiła im ,,baj baj” i uciekała, by po kilku metrach powtórzyć tę fantastyczną zabawę :) Nie, nie widzę już w tej istocie piłującego czerwonego noworodka. Nie, to inny byt. I ja jestem inna. Coraz bardziej gotowa na przyjęcie czegoś nowego, ważnego. To wcale nie musi nadejść, ale ja czuję się coraz silniej osadzona w świecie. W możliwość poprawy którego wierzę mocniej z dnia na dzień.



4 myśli nt. „Rower i nie tylko

  1. Marta

    ale czemu, czemu tak długo się męczyłaś z rowerkiem trojkolowym? dla 4-latka? wszak biegówka to najfajnieszy pojazd juz dla 1,5roczniaka

    Odpowiedz
  2. Ania

    Znam to niestety z autopsji. Jeśli dziecko się uprze, to żadne siły natury nie są w stanie go przekonać, że na coś jest za duży, że już czas zmienić nawyki.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      tym bardziej gdy pojawia się młodsze rodzeństwo,które ma tak fantastyczne przywileje,jak np.dziumdzianie smoczka i jeżdżenie we wózku…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>