Dzienne archiwum: 14 czerwca 2013

Przyszło mi do głowy…

… że mówienie o sobie samej w trzeciej osobie w rozmowie z dzieckiem, jak ,,mama ci poczyta”, ,,poczekaj na mamę” zwiększa dystans i przeczy bezpośredniej relacji ja- ty. Od wieków tak się mówi, podobnie o dziecku, np. ,,To może teraz Krzyś ładnie zje?” wypowiedziane do Krzysia. Niby szczegół, ale dziś, jak wołałam do Felka ,,poczekaj na mamę”, uderzyło mnie, że on ma poczekać na mnie przecież, nie jestem swoją mamą, chcę żeby zaczekał na mnie. Rozumiecie coś z tego? :) Chodzi mi o to, że podświadomie ograniczamy tę bezpośredniość. A ona jest ogromnie ważna. Postaram się większą uwagę zwrócić na to, w jaki sposób językowo buduję moją relację z dziećmi. Od dziś będzie ,,poczekaj na mnie”, ,,jestem zmęczona”, ,,chciałabym, żebyś już poszedł spać” itd. Nie będę zrzucać odpowiedzialności za własne pragnienia i uczucia na jakąś hipotetyczną osobę obok,bo to ja nią jestem i nie obok, tylko w tych danych momentach- razem z dzieckiem w centrum.