Dzienne archiwum: 26 czerwca 2013

Ostatni raz na polskiej grupie

Trwa tydzień pożegnań. Już w sobotę lądujemy w Londynie, jutro Felonek idzie ostatni raz do przedszkola, dziś ostatni raz poszliśmy pobawić się w polskiej grupie. Jak zwykle było miło, jak zwykle nie udzielałam się jakoś szczególnie, jak zwykle starałam się zamykać uszy na perełki w stylu ,,Hubert, bo zaraz po dupie dostaniesz”, jak zwykle wpadłam w trans z którego wytrącała mnie jedynie konieczność posadzenia Lilci na nocnik albo wyjawienie Felkowi imienia chłopca, z którym chciał się bawić.

- Jeszcze ją karmisz?

- Karmię, karmię.

- Ojej, a ile ona już ma?

- We wrześniu skończy 2 latka.

Kiwnięcie głową ze współczuciem.

- Moja szwagierka ma ten sam problem. Jej dziecko ma już rok i dwa miesiące i nie wie, jak ma je odstawić. No nie da się.

- Ja nie uważam tego za problem u nas. Karmię głównie przed spaniem i w nocy, a jak mnie nie ma, to też ona jakoś strasznie nie cierpi. To są teraz takie ilości, że mi pokarm nie wzbiera, nie mam żadnego dyskomfortu.

Szok i niedowierzanie:

- Taaaaaak???

- A rok i dwa miesiące… To nie tak długo… Jeśli dziecko potrzebuje…

Już się czuję, jakbym mówiła po chińsku. Rozmowa się urywa.

Nie szkodzi. Jeszcze niedawno bym się uśmiała, gdyby ktoś powiedział, że ośmielę się publicznie bronić swoich racji. Jeszcze pół roku temu pewnie udawałaby, że dla mnie to też problem, byle nie doszło do niezręcznej sytuacji! Byle ktoś nie zasypał mnie argumentami! Nie spojrzał krzywo! Pięknie mi, że im dłużej jestem TUTAJ, mówienie tego, co czuję i myślę, przychodzi mi naturalniej. I dodaje jeszcze więcej pewności. I nie trzeba nikogo atakować. Ani jakoś się umartwiać.

Do Londynu zmierzam z wielką odwagą i totalną ekscytacją :)