Dzienne archiwum: 29 czerwca 2013

Trudy małego Marudy

A bo tak mi przyszło na myśl, jak trudna potrafi być miłość (do, od) Felka. On nigdy zanim nie narodziła się Lila nie chciał się przytulać, nie miał takich słodkich bobaśnych zachowań, od razu gadał, od razu rozumiał, sporadycznie się wydurniał. Często wpada w totalnie własny świat i ja nie mam tam wstępu, ani nikt. Często jest mu w tym świecie samemu źle i próbuje nawiązać ze mną kontakt, ale ja mimo starań go nie pojmuję, a on się złości, powstaje błędne koło. Nie możemy się razem bawić, bo przerwana zostaje nić porozumienia. Często mam wrażenie, że w ciele chłopczyka uwięziony jest jakiś buddyjski mędrzec albo jakaś potępiona dusza i jedno z drugim zupełnie nie współgra. Dodatkowo Lila, która swoim całym jestestwem burzy jego spokój, bo emocjonalnie nie pozostawia towarzyszom ani milimetra, trzeba ją kochać. Nie da sie inaczej. Ale Felek i z tym ma trudność, bo rzadko potrafi to okazać…

Z drugiej strony są dni jak dzisiaj, że naburmuszony i nie pozwalający mi na żadną formę bliskości Felonek idzie z bólem serca na plac zabaw i tam poznaje trzyletnią dziewczynkę, która dociera do niego. Łapie go za rączkę i razem biegną daleko aż ich prawie nie widać. Zbierają koniczynę. Rozmawiają, chociaż Felek nie potrafi mówić po angielsku. I nawet kręcąca się koło nich Lila nie przeszkadza. Czuję błogość. Potem w domu znowu jest ta ściana między nami, ale muszę sobie wybaczyć i polubić fakt, że zamiast mnie będzie coraz więcej osób na tym świecie posiadających klucz do serca mojego synka. Ja też czasami go mam i są to cudne chwile.