Trudy małego Marudy

A bo tak mi przyszło na myśl, jak trudna potrafi być miłość (do, od) Felka. On nigdy zanim nie narodziła się Lila nie chciał się przytulać, nie miał takich słodkich bobaśnych zachowań, od razu gadał, od razu rozumiał, sporadycznie się wydurniał. Często wpada w totalnie własny świat i ja nie mam tam wstępu, ani nikt. Często jest mu w tym świecie samemu źle i próbuje nawiązać ze mną kontakt, ale ja mimo starań go nie pojmuję, a on się złości, powstaje błędne koło. Nie możemy się razem bawić, bo przerwana zostaje nić porozumienia. Często mam wrażenie, że w ciele chłopczyka uwięziony jest jakiś buddyjski mędrzec albo jakaś potępiona dusza i jedno z drugim zupełnie nie współgra. Dodatkowo Lila, która swoim całym jestestwem burzy jego spokój, bo emocjonalnie nie pozostawia towarzyszom ani milimetra, trzeba ją kochać. Nie da sie inaczej. Ale Felek i z tym ma trudność, bo rzadko potrafi to okazać…

Z drugiej strony są dni jak dzisiaj, że naburmuszony i nie pozwalający mi na żadną formę bliskości Felonek idzie z bólem serca na plac zabaw i tam poznaje trzyletnią dziewczynkę, która dociera do niego. Łapie go za rączkę i razem biegną daleko aż ich prawie nie widać. Zbierają koniczynę. Rozmawiają, chociaż Felek nie potrafi mówić po angielsku. I nawet kręcąca się koło nich Lila nie przeszkadza. Czuję błogość. Potem w domu znowu jest ta ściana między nami, ale muszę sobie wybaczyć i polubić fakt, że zamiast mnie będzie coraz więcej osób na tym świecie posiadających klucz do serca mojego synka. Ja też czasami go mam i są to cudne chwile.

7 myśli nt. „Trudy małego Marudy

  1. Kasia S.

    Ciężko Ci musi być… jak sobie z tym radzisz?? Ja nie wyobrażam sobie dnia bez przytulenia mojego 2,5letniego synka, bez całusków i głębokich spojrzeń w oczy. Wydawało mi się to takie oczywiste, a widać nie jest…

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      teraz jest inaczej,ale kiedyś rzeczywiście trudno było mi to zrozumieć,Dokoła już maleńkie dzieci świadomie tuliły się do rodziców,a nasz jak głaz:) zaczął dopiero gdy Lila się urodziła,może z zazdrości.A teraz to różnie,raz chce raz nie. Ale daleko mu do hiperemocjonalnej Lilci pod tym względem:)

      Odpowiedz
  2. matka_de

    Powiem Ci, że rozumiem to co przeżywasz. Ja mam jedno młodsze od Felka dziecko (14 m.), które od urodzenia jakoś nie za bardzo lubiło przytulanie, kontakt fizyczny, noszenie na rękach rzadko ją uspokajało, raczej bujanie czy smoczek. Chciałam ją chustować – nie dało się, bo się darła. Każdy kontakt wymuszony z mojej strony. I też ciężko na duszy jak widziałam te wyprzytulane mamy z dziećmi. Ostatnio się trochę zmieniło, czasem przyjdzie na sekundę dosłownie się przytulić, da pseudo-buziaka jak poproszę, ale to nie jest to co wydaje się być typowe. Tyle dobrze u Was, że inni jakoś potrafią do Felka dotrzeć.

    Odpowiedz
  3. dziewczynka

    Cudowne jest to jak piszesz o sowim synu: „Często mam wrażenie, że w ciele chłopczyka uwięziony jest jakiś buddyjski mędrzec albo jakaś potępiona dusza i jedno z drugim zupełnie nie współgra”. Kiedy byłam w ciąży kobieta, która potrafi zobaczyć więcej niż większość znanych mi osób, powiedziała, że noszę w sobie niezwykłą Istotę. Wzbraniałam się tych słów na wszystkie możliwe sposoby, nikomu o nich nie mówiąc, bo jak to wypada mówić o swoim dziecku, że niezwykłe. I tak dziś przeczytałam Twój wpis i poczułam bliskość…

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Dziękuję za te słowa. Mnie też było kiedyś głupio, nawet pisać o tym.Ale pewnego dnia stwierdziłam,że to mój blog i mogę pisać szczerze co chcę:) jednak w rozmowie nie poruszam tego tematu. Chociaż jestem pewna,że Felek jest wyjątkowy.Czeka go coś niesamowitego. Takie dzieci jak nasze zmienią ten świat:)

      Odpowiedz
  4. Kasienka

    Dopiero doczytalam ten wpis. Marysiu „Często mam wrażenie, że w ciele chłopczyka uwięziony jest jakiś buddyjski mędrzec albo jakaś potępiona dusza i jedno z drugim zupełnie nie współgra.” Tyle razy myslalam to samo o moim Kubie. Caly ten opis tak bardzo to niego pasuje… Kimkolwiek nie sa, jest bardzo mozliwe ze ich dusze pochodza z tego samego miejsca… Ciekawe czy by sie dogadali, czy by im na wyzszym poziomie cos zaskoczylo od razu… wiesz co mam na mysli

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>