Z innej beczki

Lila od dawna wszędzie gdzie jest, ma ze sobą nocnik i z niego korzysta. Czasami zdarzają sie wpadki. Sytuacje newralgiczne to… gościny. Ja zajęta gadaniem, ona zabawą z innymi dziećmi, zapominamy o sobie, a ona dodatkowo o tym, co trzeba robić jak chce się siusiu. Ale nie mamy z tym traumy.

Natomiast wczoraj poszliśmy do lasu, gdzie za cholerę nie dało się wjechać wózkiem, więc i  nocnika nie mieliśmy. Strumienie, brodzenie w błocie, kąpiele w kałużach, budowanie tam… raj. Lila z lekką biegunką i… ani jednej wpadki! Zawsze w odpowiedniej chwili zdążyła się złapać za pupę i pokazać, w czym rzecz. No i wystawianie tejże pupy w krzaki, sikanie do rzeki, podcieranie się liśćmi- lepsze atrakcje dla prawie dwulatki ciężko sobie wyobrazić :D

Dziś proszę o kciuki, bo musimy coś załatwić na zadupiu i czeka nas spora przeprawa dwoma autobusami. Trzymajcie, trzymajcie. Nocnik z nami jedzie oczywiście, ale wiadomo jak to jest. Eee i biorę chusteczki tym razem :)

3 myśli nt. „Z innej beczki

  1. lovespatient

    Nieźle! Podziwiam Cię, bo właśnie takie akcje powstrzymały mnie przed próbą odpieluchowania Ani, kiedy zdradzała objawy gotowości (ok. 1,5 roku mając)… A potem długo już ich nie zdradzała, prawie do 3 lat.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>