Dzienne archiwum: 17 sierpnia 2013

Zapachy ze świata który był, który jest i który przychodzi

Poszłam wczoraj późno spać. Położyłam się na materacu koło dwuletniej dziewczynki. Jej kształtna okrągła, krótko ostrzyżona główka w ciemnościach wyglądała jak wynurzająca się spod kołdry postać Kacperka z bajki o dobrym duszku. Główka kiwnęła się kilka razy, by spocząć na mojej klatce piersiowej i znieruchomieć.

Nos miałam przy jej włoskach. Poczułam zapach jakiegoś przedpotopowego ciasta z dzieciństwa, słodyczy z festynu przykościelnego (a może przyszkolnego? rolniczego? na wiele z nich zabierali nas rodzice), zaraz potem lekarstwa, jakie brałam, chorując w dzieciństwie na zapalenie zatok. Zamknęłam oczy i pozwoliłam sobie na tę nocną podróż sentymentalną, którą prowadziły mnie zapachy z innego świata.

Świat ten nazywa się aura śpiącego dziecka, jedno z najbardziej niesamowitych zjawisk, jakich… jeszcze nie ogarniam. Jakie to moje maleństwo szczodre, że na chwilę pozwoliło mi tam wejść i poczuć tę magię, tę niezwykłą drogę w czasie i przez cały czas.