Dzienne archiwum: 1 września 2013

Jeżyny

Tak na szybko! Chyba się nie dzieliłam naszymi planami na bliższy- dalszy czas. Ponieważ znaleźliśmy się w nieco dogodniejszej niż wcześniej sytuacji finansowej, postanowiliśmy odkładać wszelkie nadwyżki kasowe na używany samochód typu camper i gdy tylko się uda (mam nadzieję, że nastąpi to w przeciągu 12- 18 miesięcy) go kupić, załatwiamy sprawy bieżące i wyruszamy w podróż, nie wiemy na ile ani gdzie. Aplikuję o edukację domową, porządkujemy sprawy zawodowe, mieszkaniowe i szukamy szczęścia w drodze:) Takie marzenia. Z tej okazji ja postanowiłam robić mydło i powidło- dosłownie, a Marcin rozwinąć się na zaniedbanym polu rękodzieła i nie tylko. Czuję w sobie tyle pasji, energii i wszystkiego, że AŻ.

Płynąc mentalnie na tej fali, poszłam dziś z Lilą na jeżyny. Do niedawna taka wyprawa przerażałaby mnie z samego tytułu. I dziś też mnie przerażała. Pomyślałam se: no najwyżej uzbieram kubek, ona mi to wyżre, wysypie i wrócimy do domu, nic takiego. A tu: Lila towarzyszyła mi bez zarzutów żadnych z mojej strony. No nie mogę zarzutów mieć. Trochę pomagała, trochę pakowała trampeczki do miski z jeżynami, trochę spadała z ławki i rozcinała sobie buziulkę, ale generalnie bez obłędu, znalazła sobie długotrwałą i ekscytującą zabawę (kapsle plus piasek) i póki obie nie poczułyśmy że jakieś tam granice pobytu na skraju lasu zostały naruszone, ja zbierałam a ona… uwaga…. nie przeszkadzała mi w tym. Uzbierałam kilka litrów (!)

Do czego zmierzam… ano, na łonie natury, mam wrażenie, przy danym zaufaniu, dzieci nastawione są na współpracę. Gdy mają przestrzeń, a takową zawsze znajdą w otoczeniu trawy, drzew, leśnych ścieżek, czują się chyba dobrze a przez to wszyscy z nimi. Cztery ściany i mama zajęta abstrakcyjnym niepojętym dla maluchów sprzątaniem itd to zabójstwo dla zaufania, przestrzeni i współpracy. Dlatego camper. Camper i jeżyny. Ja po prostu wiem, że będziemy tam szczęśliwi.