Duży dzień przed nami

Jestem potwornie zmęczona. Mimo to jednak chcę napisać, bo chcę się podzielić doświadczanymi mieszanymi emocjami- jutro idziemy podpisać papierki w szkole, dobrać mundurek. Chcę i nie chcę, zresztą tych samych dokładnie słów używa Felek, zapytany, czy cieszy się, że pójdzie do szkoły.

Bo pójdzie.

Pójdzie tylko dlatego, że udało się znaleźć miejsce w grupie Isaaka, pani dziś do mnie zadzwoniła i zaprosiła na jutro rano w celach informacyjno- organizacyjnych. Ponieważ czułam się kompletnie roztrzęsiona, Natalie wsparła mnie bardzo ciepło, rozpowiadając się o empatycznym stosunku nauczycielki maluchów w NASZEJ szkole, a ponieważ ona też jest nauczycielką (nie pracuje zawodowo), wie co mówi. Mam do niej duże zaufanie.

Mimo to pełna jestem obaw. Cztery lata wydaje mi się skandalicznie niewiele na rozpoczęcie systemowej edukacji. Jestem przeciwna uniformizacji jakiejkolwiek, a cóż dopiero dzieciaczków. Martwię się, jak zniesie rozłąkę, barierę językową. Czy nie będzie zbyt zmęczony, przecież to jest 6 godzin poza domem. Czasami czuje potrzebę położenia się na kilkanaście minut po spacerze, oddechu po obiedzie. Przecież teraz nie będzie miał takiej możliwości. Chociaż jak patrzę na Isaaka po szkole,to nie wygląda na zmęczonego :)

Całe szczęście, że synuś nie umorduje się przesadnie w drodze do szkoły, bo Marcin- postanowione- będzie chłopaków zawoził. Wracać będą z Natalie autobusami. Cieszę się niezmiernie, że nie będę musiała się w te zaprowadzania i odprowadzania szczególnie angażować. Był to dla mnie potężny bagaż emocjonalny, kiedy Felek chodził do przedszkola.

Właśnie położyłam synka do łóżka, chwilę rozmawialiśmy, generalnie już jutro chciałby zostać z Isaakiem, cieszy się, że dostanie specjalny szkolny strój i będzie mógł zabierać rysunki ze szkoły do domu- tego pewna nie jestem, ale powiedziałam, że zapytam panie. Ja chyba dziś nie zasnę.

No i szybki apdejt z innych dziedzin, żeby nudno nie było: znaleźliśmy dziś relatywnie blisko domu (spacerek pieszy) park z minizoo oraz skocznią wypełnioną piaskiem (taką do skoku w dal), gdzie dłuuuuugi czas spędziliśmy rozkoszny. Na couchsurfingu para Polaków, jutro Włoch, pojutrze Wietnamka. Ale my jakoś towarzysko nie żyjemy za bardzo, inne sprawy nas pochłaniają, czytaj pierwsze zdanie tego wpisu.

***

Właśnie zajrzałam do sypialni. Patrzę: Felek nie śpi. ,,Martwisz się szkołą?”- pytam, nie wiem po co- ,,A dlacego miałbym maltwić się skołą?”- odpiera moje dziecko. Czy ja kiedyś pisałam, że macierzyństwo otworzyło przede mną jaskinię cudów, za jakie uważam repertuar doznań psychicznych, których istnienia wcześniej nawet nie podejrzewałam? Nie? Jest tak. Jestem innym człowiekiem. Bo moje czteroletnie kochanie mówi: ,,Dlacego miałbym maltwić się skołą”, podczas gdy ja trzęsę portkami!

3 myśli nt. „Duży dzień przed nami

  1. Kasia S.

    Ważny etap przed Wami, coś nowego się zaczyna, wielkie emocje są naturalne. Trzymajcie się w tych trudnych (ale pewnie i ekscytujących) chwilach! A szkoła to nie samo zło, pewnie przyniesie też mnóstwo pozytywów. Chociażby to, że w końcu Felek pozna język i poczuje się dobrze w obcojęzycznym środowisku. W końcu planujecie przyszłość na obczyźnie, więc to jest mu potrzebne. Super, że znalazł kolegę i będzie miał towarzystwo w nowym miejscu.

    Odpowiedz
  2. aeljot

    Przeważnie my martwimy się bardziej niż dzieci. Dla nich to nowość, coś fajnego do odkrycia.
    Dobrze, że w grupie/klasie jest znajomy chłopczyk – pomyśl o ile pewnie i lepiej dzięki temu będzie czuł się Felek :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>