Pępowina odcięta?

Nie cierpię metafory odciętej pępowiny, drażnią mnie niepomiernie sugestie dawane troskliwym matkom, że powinny odciąć w jakimś tam momecie pępowinę. Cóż, poród lotosowy, wciąż praktykowany w wielu kultrach, wraca do łask także w społeczeństwach zachodnich, ale przecież mamy tu do czynienia, o ile kojarzę, z maksymalnie 2 tygodniami…. Poza tym chyba się nie zdarza życie dziecka i matki połączonych pępowiną. A jednak coś mnie uwierało… Po ostatnim moim wpisie ktoś mi wyrzucił, że czas odciąć pępowinę. Myślałam o tym te kilka dni. Tak, czas najwyższy. Tylko że ja pępowiną połączona byłam z ideą rozmnażania się. Podświadomie czułam, że ciąża, karmienie, czuła opieka nad maleństwem to coś, co nadaje mi wartość. Wczoraj przebudziłam się. Spojrzałam na dzieci- absolutnie doskonałe. Poszłam na Baby cafe. Cała wielka sala wypełniona matkami z maluszkami, kobiety przytłoczone problemami laktacyjnymi. Wyszłam wstrząśnięta. Do nocy myślałam, czy ten wolontariat dla mnie. Czy dam radę.

A dziś rano wstałam przeziębiona i ponieważ nigdzie nie latałam, mogłam pozwolić sobie na moment refleksji. Moje życie aktualnie daje mi ogrom satysfakcji. Mój tydzień to geniusz aktywności. Mam mnóstwo pomysłów, planów. Chcę i czuję się na siłach robić coś dla świata, ponieważ MOJE dzieci nie są już tak absorbujące. Rozejrzałam się po mieszkaniu, w którym akurat chwilowo nie ma couchsurferów: gdzie ja bym miała tu wcisnąć kolejny materac? Nawet malutki? Spojrzałam na mapę święcącą swoje triumfy na najbardziej wyeksponowanej ścianie: wielki ten świat. Czytam w ,,Twoim Stylu” reportaż, dlaczego Polki nie chcą rodzić. Zaczęłam rozumieć: obawa przed utraceniem statusu quo, który daje zadowolenie. Poczułam coś podobnego dzisiaj. Pytanie z otchłani podświadomości: ,,a gdybym już miała nigdy nie urodzić?”- do niedawana taka ewentualność jawiła mi się jako koszmar. Dziś pomyślałam: ,,Jestem w innej sytuacji niż bohaterki artykułu- nic nie zmieni tego, że już mamą jestem i to dla dwóch aż kosmicznych istot!”

Tyle jest do zrobienia jeszcze, że aż się wierzyć nie chce. I nie chodzi mi o zmywanie naczyń.

Jedna myśl nt. „Pępowina odcięta?

  1. Kasia S.

    A ja tam lubię to Twoje miłosne zapatrzenie w dzieci – jest w nim siła i twórczy pęd:). W moim słowniku nie ma miejsca na słowa: za duża miłość, zbytnia czułość. Dla mnie nie można kochać za bardzo, troszczyć się za mocno. Można za to kochać toksycznie i manipulować troską dla własnych korzyści, dla miłości własnej. Dlatego utożsamiam się z pierwszym zdaniem tego posta:).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>