Dzienne archiwum: 10 października 2013

A my dalej swoje ;>

Odkąd Lilunia skończyła dwa latka, przeżywam karmienie jej piersią bardzo duchowo-w końcu już nawet WHO nam nie każe, a my nadal to robimy;) Na przykład teraz siedzę w rozpiętej piżamie, pierś na wierzchu, Lila broi/ bawi się, co chwilę przyłazi i się dosysa albo wyciska mleko i zlizuje. Może ona tego nie potrzebuje. Może z powodzeniem w tym wieku karmienie dałoby sie zastąpić  zdrową dietą/ innymi aspektami relacji. Ale skoro ona to robi i jest szczęśliwa, ja nie mam pytań. Ja jestem szczęśliwa tak czy siak. Utrzymująca się w moim organizmie oksytocyna chyba coraz mocniej działa, bo możecie mi wierzyć, że nigdy nie byłam tak pozytywnie nastrojona do świata i pewna siebie, kochająca także samą siebie,  jak teraz.

Chciałabym opisać moją relację z Lilą, ale brakuje mi słów. Spróbuję w skrócie. Czuję jakąś cudowną współzależność, na poziomie zarówno fizycznym, jak i emocjonalnym. Nie przytłacza mnie to, a jedynie buduje moje poczucie własnej wartości, którego zawsze mi brakowało. Nie boję sie publicznie mówić o karmieniu piersią, gdy widzę zainteresowanie (bo np. couchsurferzy widzą, jak szykuję się na kurs albo Baby Cafe), niosę kaganek oświaty- tzn. mówię o moim doświadczeniu i tym nieuchwytnym ,,czymś”, co czyni moje życie pełniejszym- nawet wśród młodych bezdzietnych. Jeszcze niedawno bym się na to nie zdobyła. Dziś doznaję objawienia- dwudziestolatki z zainteresowaniem słuchają, dodają coś od siebie i okazuje się, że postrzegają mnie jako zupełnie normalną. Jeszcze nikt z couchsurferów, a przewijają się ich tutaj tłumy, nie odwrócił wzroku gdy Lila się bez pardonu dopinała:) Kiedyś taka sytuacja zdawała mi się niewyobrażalna.

Lila jest odważna, pewna siebie, a jednocześnie ufna. Z radością podejmuje wyzwania, potrafi świetnie okazywać dumę z samej siebie. Nie boi się jednak poprosić o pomoc, nie tylko mnie (!), gdy czuje, że jej potrzebuje. Może to jej charakter? Może podświadoma pewność, że ludzie są od tego, by wchodzić z nimi w interakcję. Gdyż w tę podstawową weszła od razu po urodzeniu. I nikt nigdy jej nie zmuszał do zerwania tego.

Szacunek do ludzkiego ciała, brak obaw przed ludzkim ciałem. Duma, nie wstyd. Większa integracja sfery psychicznej z fizycznością. Wszystko to widzę u Lilci, ale ok, jest malusia, więc nie generalizuję. Dla mnie ważniejsze, najważniejsze, że to wszystko widzę U SIEBIE. I jestem w dwustu procentach przekonana, że to dzięki długiemu karmieniu piersią mojej córuni.