Dzienne archiwum: 25 października 2013

Lepiej późno niż wcale

Dzisiaj, jak co piątek, byłam na zajęciach breastfeeding peer support. Było to megaważne spotkanie, ponieważ dotyczyło prawidłowej pozycji przystawiania dziecka do piersi. Praktykowałyśmy na lalach i pluszowych piersiach (Lila przyssała się do jednej z nich, wywołując ogólny ubaw). Czego się dowiedziałam? M. in. tego, że moja pozycja przystawiania Felka i Lili nie była prawidłowa. I o ile Felonik, silny i nastawiony na sukces mężczyzna sobie z tym radził (a przez to i ja), Lila mogła mieć problem. I miała. Pewnie stąd te okrutne płacze i cierpienia przez kilka miesięcy jej życia. To nie wina mleka, sutków, diety, nerwów, aury, lecz błędnej pozycji, a problem ten podobno dotyczy 49 % (o ile dobrze zapamiętałam) kobiet decydujących się na przedwczesne odstawienie.

Gdyby dwa lata temu był obok mnie ktoś, kto pokazałby, jak karmić dziecko, gdyby to była wiedza powszechna, nabywana w podstawówce lub własnych domach rodzinnych! Gdyby to było NATURALNE, każda matka po prostu karmiła by dziecko swoim mlekiem i obyłoby się bez wielu dramatów. Mnie udało się przebrnąć przez wczesne niemowlęctwo Lili, wiele osób nie ma tego szczęścia. Ból, kolki, refluks, problemy ze ssaniem, brak pokarmu, dziecko nieprzybierające na wadze lub reagujące krzykiem na przystawianie do piersi- to NIE JEST normalne, nie dajmy sobie wmówić, że to ,,uroki macierzyństwa”, że tak ,,musi być”, (albo że najlepszym lekiem na to jest butla) tylko zgłośmy się po pomoc. Jeśli coś nie idzie, wcale nie musi tak być. Amen. Po prostu musiałam to napisać :)