A my dalej swoje ;>

Odkąd Lilunia skończyła dwa latka, przeżywam karmienie jej piersią bardzo duchowo-w końcu już nawet WHO nam nie każe, a my nadal to robimy;) Na przykład teraz siedzę w rozpiętej piżamie, pierś na wierzchu, Lila broi/ bawi się, co chwilę przyłazi i się dosysa albo wyciska mleko i zlizuje. Może ona tego nie potrzebuje. Może z powodzeniem w tym wieku karmienie dałoby sie zastąpić  zdrową dietą/ innymi aspektami relacji. Ale skoro ona to robi i jest szczęśliwa, ja nie mam pytań. Ja jestem szczęśliwa tak czy siak. Utrzymująca się w moim organizmie oksytocyna chyba coraz mocniej działa, bo możecie mi wierzyć, że nigdy nie byłam tak pozytywnie nastrojona do świata i pewna siebie, kochająca także samą siebie,  jak teraz.

Chciałabym opisać moją relację z Lilą, ale brakuje mi słów. Spróbuję w skrócie. Czuję jakąś cudowną współzależność, na poziomie zarówno fizycznym, jak i emocjonalnym. Nie przytłacza mnie to, a jedynie buduje moje poczucie własnej wartości, którego zawsze mi brakowało. Nie boję sie publicznie mówić o karmieniu piersią, gdy widzę zainteresowanie (bo np. couchsurferzy widzą, jak szykuję się na kurs albo Baby Cafe), niosę kaganek oświaty- tzn. mówię o moim doświadczeniu i tym nieuchwytnym ,,czymś”, co czyni moje życie pełniejszym- nawet wśród młodych bezdzietnych. Jeszcze niedawno bym się na to nie zdobyła. Dziś doznaję objawienia- dwudziestolatki z zainteresowaniem słuchają, dodają coś od siebie i okazuje się, że postrzegają mnie jako zupełnie normalną. Jeszcze nikt z couchsurferów, a przewijają się ich tutaj tłumy, nie odwrócił wzroku gdy Lila się bez pardonu dopinała:) Kiedyś taka sytuacja zdawała mi się niewyobrażalna.

Lila jest odważna, pewna siebie, a jednocześnie ufna. Z radością podejmuje wyzwania, potrafi świetnie okazywać dumę z samej siebie. Nie boi się jednak poprosić o pomoc, nie tylko mnie (!), gdy czuje, że jej potrzebuje. Może to jej charakter? Może podświadoma pewność, że ludzie są od tego, by wchodzić z nimi w interakcję. Gdyż w tę podstawową weszła od razu po urodzeniu. I nikt nigdy jej nie zmuszał do zerwania tego.

Szacunek do ludzkiego ciała, brak obaw przed ludzkim ciałem. Duma, nie wstyd. Większa integracja sfery psychicznej z fizycznością. Wszystko to widzę u Lilci, ale ok, jest malusia, więc nie generalizuję. Dla mnie ważniejsze, najważniejsze, że to wszystko widzę U SIEBIE. I jestem w dwustu procentach przekonana, że to dzięki długiemu karmieniu piersią mojej córuni.

5 myśli nt. „A my dalej swoje ;>

  1. Agata

    Większa śmiałość, lepszy apetyt itd. co opisujesz ja definiuję jako poprostu drugie dziecko. Brzmi zupełnie jak moja Mila.
    Tęsknię, bardzo tęsknię do karmienia i nie mogę się doczekać powtórki. To jest specjalny rodzaj więzi, pełna symbioza. :) (Co dostaję oprócz zadowolenia, że daję dziecku to co najlepsze? Łatwy sen! Tylko kiedy karmię zasypiam w kilka minut. ;) Kocham oksytocynę.)

    Odpowiedz
  2. Sylwia

    To jest temat który stale rozważam w perspektywie mającego się pojawić drugiego potomka… Luśkę karmiłam rok i teraz poważnie zastanawiam się czy maluchowi nie przedłużyć znacznie tej przyjemności :)

    Odpowiedz
  3. maniamamowania

    Świetnie, że karmisz piersią. Jestem mamą 2, 5 letniego Stasia. Karmiłam piersią do 2 lat i 4 miesięcy. Staś odstawił się sam. Po prostu pewnego dnia już nie chciał mleczka i już. Kiedy mu proponowałam uśmiechał się tylko i przytulał do mnie. Wiem, że dałam synkowi to, co najlepsze i tak długo jak tego potrzebował. Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>