Piękny dzień

Muszę się pochwalić, bo miałam dziś fantastyczny dzień. Uważam go za właściwie idealny, poza małą rysą, a mianowicie nie zdążyłam po południu wypić kawy. Przed południem relaksowałam się z Lilą, porządkowałam różne internetowe sprawy. Celowo wyszłam po Felcia wcześniej, niż to konieczne a Lilcia zasnęła we wózku. Miałam więc ponad 20 minut na odpoczynek po długiej pieszej trasie- położyłam się boso na chłodnej trawie, wyjęłam gazetę. To było cudowne uczucie. Nogi przestały mnie boleć. Postanowiłam, że zawsze dam sobie ten czas. Bo tak na prawdę, jedyne, czego mi brakuje, to chwila na refleksję. Nie mogę myśleć o niebieskich migdałach, gdy ktokolwiek znajduje się w mojej obecności i zachodzi interakcja- a nieśpiące dzieci zaliczają się dość intensywnie do tego typu osób- mocno interaktywnych :) Ludzie lubią różne rzeczy. Lubią chodzić na piwo, do spa, nad morze. Ja lubię to wszystko. Ale najlepiej czuję się gdziekolwiek, gdzie jestem sama (albo prawie sama, bo maluch śpi) i mogę chwilę pomyśleć o sobie. Na przykład na trawie za szkołą mego starszego dzieciaczka.

Starszy dzieciaczek obwieścił mi dziś, że poznał nowego przyjaciela i chce chodzić do szkoły cały czas. Żebyśmy go z niej nie zabierali, tak jak sąsiedzi chłopców. Serce me zadrżało. Głównie szczęściem, że ma kolegę, ale i z innych powodów. Tak czy siak wspanialszej informacji od Felcia nie potrafię sobie wyobrazić!

Po szkole pojechaliśmy do centrum naszej dzielnicy, do biblioteki, gdzie odbywały się warsztaty, pan o niebywale ujmującym sposobie bycia opowiadał o różnych zwierzętach, wężach, tarantulach itd, które dodatkowo można było dotknąć lub zobaczyć z bardzo bliska. Moje dzieci, mimo zmęczenia, wariowały i bardzo im się podobało, a gdy spotkanie się skończyło, były bardzo zawiedzione! Wracaliśmy pieszo, ale Marcinek akurat jechał z pracy,więc wziął nas na stopa w połowie drogi :) Nawet nie zdążyłam się zmęczyć.

Przy okazji tych warsztatów zoologicznych znowu odezwało się we mnie nieśmiało marzenieo homeschoolingu, ale teraz to już chyba na dłuższy czas nieaktualne. Felek chce wszak chodzić do szkoły cały czas. Nie wiem za bardzo, jak to wszystko się rozwiąże, zważywszy na fakt, że różne mamy plany. Ale na razie cichosza, bo znowu zapeszę.

Na couchsurfingu Irlandczyk, Hiszpanka, Niemiec i Chorwat. Jest wesoło, kolorowo, ale czasami aż za. Jutro Baby Cafe, znowu nie będę miała sekundy dla siebie, bo całą moją świadomość zajmą cudze problemy laktacyjne. Ale to jest chyba coś, przed czym nie chcę uciekać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>