Apdejt

Tyle się ostatnio dzieje, że zamiast skrobać klawiaturę jak rasowy kronikarz XXI wieku, tracę wenę, oglądam seriale do północy w celu relaksu (ten absurd! im bardziej my matki zmęczone jesteśmy, tym później chodzimy spać, bo zajmują się czymś na maksa nierozwijającym po nocach :P ) i wydaję majątek na składniki do mydła, którego potem nie mam siły robić. Standard.

Tymczasem jutro wraz z psiapsiółą z kursu (wczoraj jeszcze ostatkiem sił upiekłam babeczki i poszłam do niej na herbatę- moje dzieci jak zawsze zdemolowały mieszkanie gospodarzy, narazili mieszkające tam niemowlę na trwały uszczerbek na zdrowiu- na szczęście nic się nie stało, a niemowlę pękało ze śmiechu, oraz wyjadły wszystko co się do tego nadawało a leżało na wierzcchu. Kocham gościny, ale bardziej gdy mają miejsce u mnie!) jedziemy do szpitala po nasze identyfikatory Breastfeeding Peer Supporterek. Obie wczoraj zgodnie się nakręcałyśmy, że nie czujemy się chyba jeszcze gotowe! Na szczęście nasze trenerki na ostatnich zajęciach mówiły, że póki co nikt nie wymaga od nas pełnego profesjonalizmu w pełnieniu swojej roli. Najtrudniejsze dla mnie to wyjść poza siebie, poza przekonanie, że moje doświadczenie ma wielkie znaczenie. Muszę coś wymyśleć, żeby nauczyć się sensowniej słuchać, a mniej gadać. Medytuję o tym dużo, więc jakieś tam pierwsze kroki są :)

Reszta z apdejtu: byliśmy ostatnio na urodzinach u Felka koleżanki z klasy (płakałam w duszy, patrząc na moje duże szkolne dziecko rozimprezowane i zupełnie mnie nie dostrzegające przez prawie 2 godziny- to było tak czyste, tak piękne doświadczenie, zobaczyć syneczka w akcji totalnego uspołeczniania, nawijającego po angielsku z rówieśnikami, walczącym na balonowe miecze… Przerzucałam sobie w pamięci obrazki  z Felciem nowonarodzonym, Felciem niemowlaczkiem, Felciem każdego dnia dalszym ode mnie, dzięki któremu to dystansowi WIDZĘ i ocenić potrafię, jak bliski mi on, paradoksalnie!) w weekend jedziemy na duży wegański festiwal, w przyszłym tygodniu udaje się nam sprzedać dzieci cioci i wychodzimy nareszcie razem na koncert w nadziei resetu. Trzymajcie kciuki żebym ja dzisiaj to mydło znowu zrobiła :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>