Jesteśmy dobrymi rodzicami, nasze dzieci są dobre

Wczoraj miałam spory kryzys. Ostatnio nasza sytuacja pod wieloma względami się zmieniła, mam wrażenie, że na lepsze, mam wrażenie, że dorastamy do bycia sobą i ze sobą, że jako rodzina ewoluujemy i padać na kolana z zachwytu mi się chce, a jednocześnie odczuwam przerażenie. Zadaję sobie raz po raz pytania, kim jestem, kim jest Marcinek, kim jesteśmy dla siebie? I padamy sobie w ramiona. Bywa i ciężko. Ale coś się kruszy. Mimo potwornego bałaganu, jaki permanentnie wiruje na naszych przestrzeniach, zaczynamy sprzątać to, czego nie widać na pierwszy rzut oka. Czuję si wzruszona, czuję się dobra, czuję że nie mogłam lepiej trafić i porządek w kosmosie istnieje, bo MY jesteśmy razem. Tak chcę.

Moje dzieci rozpieprzają ostatnio silniej i namiętniej niż zwykle. Patrzę na zdewastowane mieszkanie, wylaną po raz tysięczny wodę, żarcie zmieszane z farbami, papierowe talerzyki, którym Felonek wyłożył stół, fotel i kanapę. W celu nie wiem jakim, ale potem Lila wysmarowała połowę z nich mąką z wodą. Kocham ich, kurczę, jakie to kreatywne, cudne, moje, jaki to potencjał dla ludzkości. Wczoraj płakałam sama sobie: ,,Nigdy nie urządzę świąt jakie pamiętam z dzieciństwa!”. Nie dla mnie, nie potrafię, żyję światem wewnętrznym, który chcę dzielić z niebyle kim, a ta zajebana podłoga nie burzy mi spokoju. Dziś śmieję się sama sobie: ,,Nigdy nie uderzę dziecka, wiedząc to wiem, że ten świat może będzie kiedyś lepszy”. I pełna wiary odkrywam w sobie siłę na to, żeby zamieść. Tak chcę.

Dziś na stronie propagującej małżeństwa homoseksualne natrafiłam na fajne zdanie: Nie jestem dziwny, tylko należę do limitowanej edycji. Właśnie, jak bardzo potrzebne mi były takie słowa! Bez kompleksów, surrealistycznego poczucia krzywdy, bez manipulacji. Wesołych świąt życzę wszystkim i wyzwalających przemyśleń. Nasze dzieci są tak wyjątkowe, że dobrze, że nie trafiły do kogoś, kto próbowałby je zmienić, zabronił być sobą. Jakaż to strata by była dla ludzkości. Więc my jesteśmy dobrzy dla nich, oni zaś dla nas najlepsi. Felek i Lila. Limitowana edycja, cud miód i maliny. Tak, tak chcę właśnie.

4 myśli nt. „Jesteśmy dobrymi rodzicami, nasze dzieci są dobre

  1. i...

    Jaki cudowny kogiel-mogiel– żarcie zmieszane z farbami, zajebana podłoga, „potwornego bałaganu, jaki permanentnie wiruje na naszych przestrzeniach ” no i „Nigdy nie urządzę świąt jakie pamiętam z dzieciństwa!”.No i cudne, kochane, wyjątkowe dzieci, które nie są bite, ale jakoś muszą się wychowywać w tym syfie. A święta u rodziców są źle wspominane, dlaczego ?
    Czy nie było pachnącej choinki, wielu dań na stole, śpiewanych kolęd ? Tradycji ? A ja też dzieci nie biję, tylko z nimi rozmawiam i się nimi zajmuję. Dlatego nie mam potwornego bałaganu i zdewastowanego mieszkania. Też mam kreatywne dzieci i żyję w kosmosie, ale bardziej uporządkowanym.

    Odpowiedz
  2. Marysia Autor wpisu

    Zrobiłam male dochodzenie, nie było trudno stwierdzić, z kim mam do czynienia:) bardzo mi miło, że mam taką wierną czytelniczkę i napawa mnie dumą fakt, że moje wpisy budzą TYLE emocji! zauważyłam też pewną prawidłowość- gdy ktoś ma jakiś kompleks, problem z czymś i akurat mnie uda się o tym napisać- taka osoba mnie krytykuje, niekiedy bardzo zajadle. Wiem,ze nie korzystasz z facebooka, więc nie wiesz, że wpisy które najbardziej tobie i kilku innym osobom się, delikatnie mówiąc, nie podobają, zdobywają ogromną popularność, są cytowane na wielu portalach i rozmawiam o nich z redaktorkami m.in. Wysokich Obcasów (kojarzysz? taki dodatek do Gazety Wyborczej, bardzo opiniotwórczy i wartościowy). Mam wiele propozycji reklam na blogu, które odrzucam, bo w tym pisaniu inne wartości mają dla mnie znaczenie, niż pieniądze. Ale wiem,ze wielu osobom, np. Tobie nie mieści się to w głowie. Nie dbam o to,

    Piszę, bo zastanawiam się nad Twoim stanem psychicznym. Mianowicie czy ja o czymś nie wiem? Piszesz, że twoje dzieci są kreatywne, nie są bite itd. Tymczasem mnie wiadomo o jednym twoim dziecku, nie sądziłam że masz ich więcej. Pamiętam też jak sama ze sobą wdałaś się w ,,rozmowę” w komentarzach, sama się ze sobą zgadzając, żeby ,,udowodnić”, że masz ,,rację”. Muszę cię zmartwić. Wszystko widzę w panelu administratora mojego bloga, więc równie absurdalne komentarze możesz spokojnie zostawiać dla siebie. Nie reagowałam dotychczas, bo nie psuło mi to nastroju, ostatnio mam trochę gorszy czas i czyjaś schizofrenia budzi mój niepokój. Sądzę, że powinnaś skontaktować się ze specjalistą, ponieważ rozszczep osobowości może być poważny w skutkach. Jeśli wydaje ci się, że żyjesz z kreatywnymi dziećmi w kosmosie, gdy tymczasem masz jednego dorosłego syna, który już dawno przestał być dzieckiem, a przy tym sama ze sobą wchodzisz w polemikę- wybacz, ale ja się ciebie trochę boję.

    Szkoda, bo kiedyś było fajnie.

    Pozdrawiam serdecznie i polecam znaleźć sobie do bezproduktywnej krytyki bloga, którego autorka nie zna ciebie osobiście.

    PS. Chciałam napisać tego maila prywatnie, ale widzę, że konto zablokowane, więc robię to tutaj.

    Odpowiedz
  3. Misiowo Mi

    Maryś, nie możesz ponosić odpowiedzialności za czyjeś frustracje życiowe… Współczuję tej osobie, poważnie. To jest bardzo dołujące.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>