Etapy

Wszystkim, którzy zwierzają mi się z jakichkolwiek problemów dziecięcych (a wiecie, że tego jest dużo… najpierw cycki, potem pieluchy i nie tylko, spanie i nie-spanie, jakieś jazdy jak z kukułczego gniazda, bunty wczesnych nastolatków począwszy od lat pięciu itd… o starszych rozmowy też się zdarzają, ale to już hardkor nawet dla mnie), staram się zaszczepić pozytywne myślenie: to tylko ETAP. To słowo klucz na karcie pacjenta szpitala psychiatrycznego jakim jest rodzicielstwo i już samo jego brzmienie przynosi ulgę. Wylewa wszystko co tylko ma ciekłą konsystencję? To etap, mija. Nie chce robić kupy na nocnik tylko do pudła z zabawkami? To normalne, to tylko taki etap. Wrzeszczy dziesiątą noc z rzędu, zawsze między godziną 1 a 5 rano? A pewnie zęby idą, etap. Mimo trzecich urodzin na karku wisi na cycku non stop nawet jak matka siedzi na kiblu? To ten wiek, większe potrzeby, etap, za rok nie będziesz pamiętać.

Jak łatwo przychodzi mi otaczanie współczuciem mamy noworodków na Baby Cafe. Ich problemy wydają mi się takie… Nie, błahe to nie jest dobre słowo. Wiem, że są poważne i jak tylko mogę, próbuję zaradzić. Ale cały czas mam świadomość, że wszystko, co nie daje im żyć, to tylko ETAP i niebawem minie.Dlaczego sama nie potrafię sobie pomóc w ten sposób?

Tak, wiem, że potrzeba bycia noszoną na rękach CAŁY CZAS to etap, podobnie jak potrzeba stałego dostępu do piersi- nie idzie o ssanie, lecz ich widok i dotyk. Moje dziecko, gdy jestem w pobliżu nie daje mi centymetra przestrzenie fizycznej, nie wspominam nawet o tej psychicznej. Jest tak od dawna, czasami mam wrażenie, że stan ten się pogłębia. Na przykład dzisiaj. Czeszę się. Lila wrzeszczy, chcąc na ręce. ,,Zaczekaj chwilkę, nie mam wolnych rąk, zaraz cię wezmę”- potęguje wrzask. Usiłuję wypić kawę. Dobrze, że już w miarę ostygła, bo połowa ląduje na mojej ślicznej łososiowej bluzie. Ale jak ma nie lądować, gdy dwuletni impet z nienacka szarpie mnie za ową bluzę w celu rozpięcia. ,,Maaaaamiiii am!!!!!!!!!!!”- wydziera się. Jak widzę te słodkie obrazki roznanielonych matek- hipisek na tle kwietnych łąk z duetem przy piersiach, przy jednek niemowlę, przy drugiej dwu, trzylatek, to se tak myślę, czym niektórzy odurzają te dzieci. I chętnie bym ten sposób wykorzystała.

Ale przecież to tylko etap. O co mi chodzi? Idę dziś na Baby Cafe i tymczasowość znowu będzie number one rozmów o nocnych rykach oraz pięciogodzinnych karmieniach. Ja mam identyfikator to mnie nie wypada narzekać. Więc teraz se tu szybko ponarzekam, bo dzisiejszy poranek znowu usiłuje mnie przekonać że to ja mam najgorzej. Mimo, że wiem- to tylko ETAP :)

 

3 myśli nt. „Etapy

  1. Aleksandra

    Racja – nasze życie z dziećmi składa się z samych etapów. Niektóre przejść łatwiej, inne trudniej. Pocieszający może być fakt, że kolejny etap, który nadejdzie po tym, z którym akurat się zmagamy, może być jeszcze gorszy… ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>