Solniczka

Felinek ostatnio dość intensywnie manifestuje złość. Nie miałam na to sposobu, żadne werbalne próby pozytywnie nie skutkowały, a wręcz przeciwnie, budziły jeszcze większą frustrację mojego synka.

Ponieważ oboje dziś z Marcinkiem zaspaliśmy, Felonek nie poszedł do szkoły. Już rano myślałam: ,,Jej, jak ja z nimi wytrzymam sama cały dzień, ostatnio są tacy dzicy!”. Nie poszliśmy nigdzie, bo trochę przemęczona jestem, ale coś tam organizowaliśmy, a to zjeżdżalnię dla samochodów, czytanie, rysowanie yeti, przepisywanie książeczek (luba rozrywka Felka odkąd chodzi do szkoły).

Bez nieuzasadnionych (w moim mniemaniu) ataków złości Felka oczywiście się nie obyło. Gadanie nic nie dawało, przytulenia nie chciał. Wzięłam go na ręce i udawaliśmy podskoki. Wyglądało to, jakbym trzęsła solniczką. ,,Cała złość wypada z Felka- solniczki”- palnęłam. Na początku mina się nie zmieniała, ale po trzecim tego typu haśle już niechciany uśmiech przebiegł po popisanej pisakami buzi. Widać było ten wysiłek, jaki Felonek wkłada, by nie wyszło na jaw, że moje zabiegi pomogły. Starał się o sztuczną złą minę :) Za każdym razem znowu musiał być solniczką aż w końcu nie miał siły udawać złego i roześmiał się w głos.

Tak oto intensywny, ale pokojowy dotyk pomógł wyzwolić pozytywną energię i rozładował napięcie. Tak oto dziecko zaczęło sobie dalej spokojnie rysować, pisać i jak dotychczas nie przejawił agresji wobec nadaktywnej siostry. Tak oto po raz kolejny polecam ,,Duchowe Położnictwo” Iny May, bo jej rewelacje mogą przydać się nawet tym, którzy nie zamierzają mieć dzieci. Ponadczasowe ludzkie prawdy o relacjach.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>