Trochę ,,nie na temat”

Ostatnio trzepnęło mnie na punkcie antyglobalizmu i działań antysytemowych. Spokojnie, jestem opanowana i nastawiona kameralnie. Póki co poszukuję rozwiązań alternatywnych dla kompulsywnego kupowania, szczególnie w marketach. Szczerze mówiąc zakupy nigdy nie były moją pasją, ale pewne rzeczy, jak np. szampon mieć musiałam. Tak, byłam uzależniona przez wiele lat od pewnego znanego, szeroko reklamowanego szamponu. Dałam reklamie wmówić sobie, że tylko on pozwoli moim włosom jakoś wyglądać i trwać bez łupieżu. Nie widziałam drobnego szczegółu, a mianowicie- tak, ,,pomagał” pod warunkiem częstego stosowania.

Dziś wiem, że nie ma czegoś takiego jak szampon przeciwłupieżowy. Ponieważ w przeciwnym razie każdy kupiłby coś takiego raz, wyleczył się i koniec. A chodzi o to, żeby do produktu wrócić. Kupować, kupować. Jestem w 134567 % pewna, że ,,mój” oraz miliardy innych szamponów (mydeł, kremów, wszystkiego) działa na zasadzie uzależnienia i daje ulgę na chwilę tylko po to, by zaraz było gorzej. A my jak cielaki lecieli do sklepu po nową butelkę.

Znajoma wysłała mi link: http://kurazdoktoratem.blogspot.co.uk/2014/01/bez-szamponu.html (Gosiu, pozdrawiam Cię serdecznie!!) który mnie zainspirował. Tylko ta soda mnie jakoś nie wabiła. Wrzuciłam na fejsa i wtedy inna znajoma (Basiu, całusy dla ciebie) napisała, że od kilku miesięcy myje włosy miksturą jajko plus cytryna plus miód i włoy ma cud. Kilka dni z brudnymi włosami chodziłam bijąc się z myślami. Dziś pomyślałam sobie: gorzej nie będzie, ponieważ moje włosy są już ostro tłuste, co oznacza śmierć, jeśli wierzyć reklamom. Wymieszałam jajko z sokiem z cytryny i miodem, są to rzeczy które raczej zawsze mam, więc nawet pełna emocji nie musiałam gnać do osiedlaka. Wtarłam. Spłukałam. Wyschły.

Nigdy w życiu nie miałam tak pięknych włosów. Może za dawnych, przeddzieciowych czasów. Wiem, że to blog o dzieciach i cyckach, ale jednak musiałam się podzielić. Bo mnie to daje nadzieję. MOŻNA inaczej. Trzeba.


12 myśli nt. „Trochę ,,nie na temat”

  1. Marta - kura z doktoratem

    Hehe, cieszę się że zainspirowałam :-)

    Fajnie tak sobie „wyłączyć” kolejną półkę w supermarkecie :-) Ja akurat jestem wielką fanką sody i bardziej mnie przekonuje niż jajko, ale co kto lubi :-)

    Wkrótce tekst o alternatywach do zmywarki.

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Nie mam zmywarki,ale chętnie dowiem się czym skutecznie zastąpić płyn do naczyń,bo też jestem uzależniona od pewnej marki,też od lat i zaczyna mnie to kłuć.

      Odpowiedz
  2. Kasia S.

    Fajnie, że zmieniasz styl życia – może mnie zainspirujesz, bo jakoś się zniechęciłam do bycia „eko”. Przekonałam się, że to, co naturalne jest naturalne, ale i mocno niedoskonałe… Przykład? Orzechy czy kule piorące – raczej tylko odświeżają odzież, nie dopierając większości zabrudzeń (a jakie to wkurzające, gdy po praniu muszę jeszcze przeglądać każdą rzecz w poszukiwaniu ewentualnych plam). Ocet, soda, cytryna w łazience również odświeżają powierzchnie, nie likwidując brudu nagromadzonego przez tydzień (no chyba że ktoś szoruje łazienkę codziennie). Natomiast środki ekologiczne (stosowałam Frosch z Tesco) czyszczą tak na 80% – wanna nie błyszczy się jak po chemii (niestety). Może najpierw powinnam zmienić coś w głowie i nie nastawiać się na superefekt, tylko skupiać na ochronie środowiska:).
    A co z kremami? Czy też nie są potrzebne?:)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Co do środków czyszczących u nas zawsze na 80% albo i mniej bo co wyczyszczę, natychmiast ulega ponownemu ubrudzeniu:D póki co chemia niestety u nas jeśli idzie o sprzątanie ale myślę o zmianach. Kremów nigdy jakoś nie używałam,od ponad roku jedynym kosmetykiem tego typu jest u nas olej kokosowy. Na prawdę polecam :)

      Odpowiedz
  3. Magda

    Chętnie spróbuję, chociaż myślałam, że jajko, miód i cytryna to raczej odżywka niż szampon. Mam bardzo słabe włosy, właściwie do zawsze, a do kilku lat nieustępującą alergię skóry głowy, która tylko łagodnieje lub wyostrza się w zależności od zastosowanego specyfiku. Próbowałam nawet szarego mydła – nie pomogło.
    Jeśli chodzi o chemię do sprzątania to myślę, że radzę sobie dość dobrze. Stosuję ją właściwie tylko do mycia naczyń i toalety, nawet okna i lustra myję wodą :). Odpowiednie ścierki i sprawa załatwiona.

    Odpowiedz
      1. Magda

        Niestety, pisząc „toaleta” miałam na myśli łazienkę :), moja łazienka ma już prawie 30 lat i chociażby z tego względu nie wyobrażam aby można ją było wyczyścić bez chemii. Chociaż był taki czas, że próbowałam. Krany i umywalkę nacierałam cytryną następnie szorowałam specjalną ściereczką, podobnie z kaflami w strefach mokrych, wannę myłam szarym mydłem (podobno naturalne). Efekt niby był ale wymagała to systematyczności, a ja choć lubię jak jest czysto, to jestem straszna bałaganiarą, która nie lubi sprzątać i nie jestem w tym systematyczna, a systematyczność w przypadku mycia, środkami naturalnymi, łazienki nadgryzionej zębem czasu to podstawa.
        Ogólnie do sprzątania używam ściereczek z mikrofibry i stosuję je również w łazience ale tylko w miejscach suchych, czyli głównie kafelki które nie znajdują się nad umywalką i wanną, obtarcie pralki podłoga również choć nie nazwałabym jej suchą, do miejsc na których osada się kamień niestety chemia. Najpierw mokra ścierka, następnie na sucho. Kafle mam takie, że gdy czyszczę je chemią to muszę tą chemię zmyć (wypłukać) i dopiero przetrzeć na sucho. W przeciwnym razie ściany wyglądają jak pomazane brudną szmatą. Dlatego mycie mikrofibrą jest to dla mnie wybór trochę z lenistwa, choć zapoczątkowany alergią dziecka.

        Odpowiedz
  4. Ewa

    Witam. Właśnie dzięki twojemu wpisowi zaczęłam od miesiąca myć włosy jajkiem, miodem, cytryną. Pięknie ci dziękuję bo to jest coś czego od dawna szukałam, co dla moich włosów jest idealne. Tak jak napisałaś one dawno nie były tak ładne jak teraz. I z czasem tak sobie myślę, że będą jeszcze ładniejsze. Długo zachowują świeżość, nawet jak są tłuste to wyglądają lepiej, niż tłuste włosy myte szamponem. Do szamponu na pewno nie mam zamiaru wracać, mając takie cudo w zasięgu ręki. Taka porada dla osób które boją się glutków jajecznych we włosach. Wyżej wymienioną miksturę miksujcie blenderem, nie trzepaczką, i oczywiście spłukujcie włosy letnią wodą (nie musi być zimna)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      jajko można też przerzucićprzez drobne sitko:) dziękuję za te słowa i powodzenia. Od niedawna jako odżywkę stosuję ocet jabłkowy-bez splukiwania- i efekty są super:) w dodatku coraz lepsze po każdym stosowaniu!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>