Dzienne archiwum: 3 marca 2014

Wiosna, energia

Dziękuję za zainteresowanie ostatnim wpisem i liczne komentarze. Pragnę poinformować, że jak tylko temat urodzin zgasł, Felek wyraźnie się uspokoił i spędziliśmy bezkonfliktowy dzień z rodziną w centrum Londynu. Lody, frytki i te sprawy :)

Cieszę się, bo mimo codziennych małych uciążliwości mamy siłę coś robić i planować. W marcu czekają nas aż dwa wyjazdy couchsurfingowe, raz chcemy topić Marzannę w Chelmsford (przy okazji odwiedzić ZOO i ogólnie poprzebywać ze sobą w miłych okolicznościach), raz odwiedzić wielki wegański festiwal w nadmorskim mieście Brighton. Szczególnie napalam się na wykład na temat zdrowej diety bez nabiału, mają być lekarze, dietetycy. Nie mogę sie doczekać. Chciałabym też wybrać się na warsztaty grania na wszystkim, ale nie wiem, jak to pogodzić z moimi jedzeniowymi. Jakoś się z Marcinkiem dogadamy na pewno, kto na co i z kim. Co do mnie, nauczyłam się skupiać mając Lilę pod opieką. Ostatnio na pewnym spotkaniu wygłaszałam nawet referat, w tym samym czasie karmiąc, lejąc picie, zaprowadzając do łazienki i ogólnie ogarniając moje dziecko:) Więc da się!

A w maju planuję zaliczyć kurs na doulę. Jest to moje marzenie od dawna, ale nie czułam się gotowa duchowo. Prowadzącym jest Michel Odent, światowej sławy doktor, propagator porodów niezmedykalizowanych. Tak więc widzicie, wiosna i energia nareszcie nas nawiedzają ;)