Reality

Czasami mam wrażenie, że żyję w jakiejś mydlanej bańce. Na fejsie widzę tylko strony na temat zdrowej żywności, permakultury, karmienia piersią, spacerów po lesie i mam wrażenie, że wszyscy ludzie jedzą makaron ryżowy z fasolą, sadzą własne kalafiorki, karmią dzieci przez 4 lata na żądanie, wystawiają twarze ku słońcu na polanach i są szczęśliwi. Myślę sobie: z tą ludzkością nie jest wcale tak źle! Przecież większość moich znajomych (połowy nie widziałam na żywo) umieszcza statusy, jak to cudownie nosi się dzieci w nowych nosidełkach. Jak pięknie im rosną bez szczepień. Jak łatwo się pierze bez użycia proszku. Bańka.

Reality to coś, co dopada mnie na ulicy, acz zamykam na to oczy, żeby nie oszaleć. Reality jest jednak bardziej podstępna. Zakrada się na Baby Cafe, gdzie jestem raz w tygodniu przez 2 godziny. Przychodzą do nas mamy, którym ktoś powiedział, że dzieci na butelce lepiej się rozwijają i chcą nowozdobytą wiedzę skonfrontować z opcją odmienną. Wtedy słucham z zachwytem, jak moim starszym koleżankom, kobietom obdarzonym ogromną wiedzą i empatią, udaje się przekonać taką mamę, jak jest na prawdę. To znaczy zacytować aktualne badania. To przecież zupełnie wystarcza. Moja bańka pozostaje nienaruszona.

Reality jest jednak dużo bardziej perfidna i atakuje tam, gdzie jej się nie spodziewam- na fejsie! Oto koleżanka w ciąży dzieli się swoimi obawami na temat macierzyństwa. Dostaje rady i wsparcie. Jak obuchem w łeb trafia do mnie komentarz o tym, że ważne jest aby nauczyć dziecko szybko spać samo, nie karmić piersią za długo i nie dać się zmanipulować płaczem niemowlęcia. Jak taki komentarz trafia do przyszłej mamy, która już teraz boi się ciągłego płaczu, ciągłego przewijania, problemów z karmieniem? Jak działa ukazanie noworodka jako bestii którą jak najszybciej należy w cwany sposób poskromić, żeby był spokój a relacja pozostała ,,harmonijna”?!- tak, określenie ,,harmonijna relacja” również zostało znalezione przeze  mnie gdzieś tam w necie jako opis sytuacji, gdy potrzeby dziecka pozostają niezaspokojone, instynkt matki zakopany pod ziemią, ale za to podobno niemowlę ,,nie wchodzi nikomu na głowę”. Wchodzenie na głowę przez niemowlęta to jedna z moich ukochanych wizualizacji- na litość, przecież te kruszyny nie potrafią się nawet obrócić z boku na bok, jakże miałyby komuś wejść na głowę??

13 myśli nt. „Reality

  1. Matysiakowa

    eh Marysiu z tą bańką to ja też tak mam… ostatnio w aptece (!!!) farmaceuta zapytał mnie czy może dać mojemu dziecku lizaka, mój własny rodzony ojciec wpakował jej do buzi czipsa i cieszył się, że zjadła… ale z drugiej strony wszyscy ci z tej bardziej tradycyjnej opcji wychowawczej zachwycają się tym jak nasza córka się „ładnie” rozwija.. trzeba robić swoje, a jak ktoś pyta to polecam Juula ;)

    Odpowiedz
  2. Dorota

    Czasem zastanawiam się nad otwartością umysłu wielu osób. Dlaczego uważasz, że dziecko, które nie obnaża matki na ulicy, sięgając po pierś, jest mniej szczęśliwe i zdrowe. Według badań dzieci pozbawione czułości, dotyku i uczucia rozwijają się gorzej, a nawet cofają się w siebie i umierają. Dzieci tulone mają o 10% bardziej chłonne umysły od dzieci, chowanych zimno. Jednak nie oznacza to, że jeśli nie karmisz naturalnie Twoje dziecko doznaje uszczerbku. Wystarczy kochać i to okazywać. Wierzę w zdolności dzieci do manipulowania rodzicami, nie zawsze dziecko kiedy płacze ma ku temu realne powody, czasem jest nastawione na osiągnięcie celu. A rodzic ma prawo i obowiązek pokazać jakie są jego granice- na co może pozwolić, aby i jemu w rodzicielstwie było dobrze. Życie nie jest czarno białe. Dobrzy rodzice- chowający na pełnym luzie, naturalnie; niedobrzy- chowający według pewnych reguł, korzystający ze zdobyczy techniki i postępu. Mam inne kryteria.

    Odpowiedz
          1. ewelina

            Dziewczyna nie pisała nic o manipulowaniu przez dziecko. A w temacie wspólnego spania: Moje jedno spało ze mną, a drugie nie. Po powrocie ze szpitala, położyliśmy się do snu z maluszkiem obok. Kiedy się obudziłam, zobaczyłam moje dziecko z twarzą wciśniętą w materac. Obróciła się we śnie na brzuch. Kilka sekund w przerażeniu patrzyłam na to ciałko, po czym histerycznym ruchem przełożyłam na plecy. Oddychało, na szczęście. Od tamtej pory spało w swojej kołysce, wolałam wisieć nad nią, śpiewać, masować i głaskać, dopóki nie uśnie, niż powtórzyć ten horror. Nigdy ze mną nie spała jako niemowlę, leżałyśmy czasem razem, ale zawsze obie obudzone. A każdy rodzic niech sobie robi, jak uważa za najlepsze.

          2. Marysia Autor wpisu

            chwała Bogu,dziecku nic się nie stało! a wy wyciągnęliści wnioski! tak powinno być zawsze i wszędzie. Mam w zanadrzu stos historii o podobnej wymowie. Tylko przykłady inne.

          1. ewelina

            ja nie jestem przeciwniczką niczego, mam tylko alergię na hipokryzję i brak szacunku dla innych ludzi. Nie twierdzę, że Ty, ale otoczenie, no cóż, czasem nadgorliwość gorsza od faszyzmu:)

  3. Maniamamowania

    Niestety też często słyszałam takie rady, że nie można dziecka uzależniać od siebie, karmić najlepiej butlą i oczywiście nie pędzić na każde zakwilenie. Ciągle też czytam na różnych forach podobne wypowiedzi. Najgorsze jest to, że kiedy próbuję wytłumaczyć, że to nie tak, to spotykam się z reakcją : „A co ty tam wiesz o życiu”.

    Odpowiedz
  4. M

    dobrze, ze w tej bance ludzie sobie dzieci nie szczepia, na szczescie poza nia szczepia, dlatego dzieci z banki nie umieraja na krztusiec na przyklad w tej chwili

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>