Paluszek do wrzątku

Są dzieci, które ostrzeżone ,,uważaj, bo to gorące” trzymają się do obiektu potencjalnie niebezpiecznego z daleka. Lila za wszelką cenę w takich sytuacjach stara się sprawdzić, czy mówiłam prawdę. Właśnie sparzyła się naparem z mniszka, który stał sobie na stole spokojnie i czekał na swoje przeznaczenie. Lila asystowała mi przy zmywaniu naczyń, siedząc na blacie przy zlewie. Mniszki parzyły się spokojnie, aż zostały dostrzeżone przez Lilę i zaszczycone jej uwagą. Powiedziałam, że to gorące, co spowodowało, że moje dziecko obdarzyło mnie wyzywającym spojrzeniem a następnie włożyło palce do wrzątku.

Oczywiście nic poważnego się nie stało.

Dotarło jednak do mnie, jak trudna jest opieka nad dzieckiem o tak silnym charakterze. Wyłączając Felka udającego wilka czy potrwora, Lila w zasadzie niczego się nie boi. Codziennie spada, przycina sobie palce, przewraca się i ociera do krwi, bo nie słucha żadnych ostrzeżeń. Do niedawna byłam z nią permanentnie zestresowana podczas każdego wyjścia. Doszło do tego, że na jakiś czas zaniechałam spacerów na plac zabaw, bo nie wyrabiałam psychicznie jej wspinania się wszędzie i spadania. Boję się o dziecko. Może czasami przesadnie, ale jednak ona tę krzywdę sobie ciągle robi, więc jest to całkiem uzasadnione.

Dziś, przy okazji mniszków, dotarło do mnie w końcu, że tak będzie. Że muszę znaleźć w sobie przestrzeń na to ryzyko, którego akurat ONA nie zamierza unikać. Że muszę tulić, gdy płacze po upadku, ale nie starać się tak mocno chronić jej przed tym. Dużą wolność własną wewnętrzną widzę na horyzoncie, jak światełko w tunelu, gdy pozwolę jej na eksplorowaniu świata przy okazji i przy okazji nabijać sobie guzy, a sobie na akceptację faktu, że takie jest moje dziecko. Trudno to zaakceptować, bo trudno wybaczać sobie samej, że nie zdążyło się złapać, uratować. Jednak mam świadomość, że za jakiś czas nie będę mogła za nią łazić jak kwoka, że może ona będzie pilotem ultraszybkich samolotów, nurkiem, strażakiem (strażaczką?- nie wiem, czy już takie nazewnictwo funkcjonuje) a ja będę mogła jedynie na własny użytek drżeć a dla niej-  napawać się dumą z jej odwagi, która jednak różni mnie od niej. Lila zmieniła mnie. Odkąd mam ją, konsekwentnie ewoluluję mentalnie. Dziękuję Ci odważna moja Córciu.

Jedna myśl nt. „Paluszek do wrzątku

  1. Ala

    Przeczytałam post i mam wrażenie jakbym widziałam mojego 2 letniego Synka :)
    – Staś piekarnik jest gorący bo będzie się w nim piekło ciasto uważaj.
    – Ja chcę się upiec!
    Lub:
    – Staś uważaj ten nóż jest ostry.
    – Ja chcę uciąć ucho/palec :)
    Tak to wygląda mniej więcej codziennie po kilka razy :) Jednak zauważyłam że moje dziecko jest wybitnie odporne na oparzenia/uderzenia i inne przewróci się tak że ja aż się wzdrygam a on bawi się dalej i tylko mówi ze nabił guza i czy mogę pocałować ale nie płacze :) Jest bardzo odważny i wszystko chciałby robić sam, a przy tym bardzo ostrożny jak na swoje 2 lata :)

    Pozdrawiamy :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>