(Nie) zmuszanie

Tematy douli, porodów, natury i medykalizacji to coś, co moi przyjaciele muszą póki co znosić. Owszem, uprzedzam ich, że mogę być monotematyczna, bo właśnie przeżyłam coś niesamowitego, więc nie mają się na mnie obruszać. Nie obruszają się (dziękuję!!), ale bywa, że prezentują swoje poglądy (jak uda im się przebić przez mój egzaltowany słowotok) co na prawdę szanuje i mnie to cieszy, bo jest dowodem na to, że każdego temat w jakiś sposób interesuje. Co teoretycznie nie powinno być dziwne, bo chodzi o wspólną sprawę a mianowicie rozprzetrzenianie się naszego gatunku. Znam pasjonatów choćby górskich wspinaczek, którym często brakuje partnerów do rozmowy np. na jakiejś przypadkowej imprezie, bo jednak nie wszyscy się wspinają. Więc z moją pasją zawsze znajdę zainteresowanych kontynuowaniem tematu i zadających pytania. W końcu KAŻDY się urodził :)

Do rzeczy: próbowałam wymyśleć jakiś ,,wzór”, skrócony opis tego, czym zajmuje się doula, tzn. bardziej czym powinna się zajmować. Trudno mi było. Liliana wskazuje na rolę słowa ,,PROTECTION” i konieczność uwolnienia się od presji ,,SUPPORT”. Ale to zagmatwane, nie dla wszystkich oczywiste. Z pomocą przyszedł mój mąż, który wczoraj przy okazji jakiejś rozmowy na tematy egzystencjalno- zakupowo- samochodowe, powiedział: ,,Nikogo nie można zmusić by był szczęśliwy, ale zmuszając do czegokolwiek można kogoś uczynić bardzo nieszczęśliwym”.

I to jest to. Trudno wyjaśnić, jaka powinna być doula i co robić. Na pewno jednak warto by przyjęła za swoje motto powyższe zdanie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>