Termin na wczoraj

Wczoraj kurier przywiózł paczkę, nikogo nie było, więc dzisiaj wybrałam się z Lilą do miasta do oddziału pocztowego z awizem. Pierwszy raz tam byłam, nie wiedziałam, jak i co, w końcu trafiłam i okazało się, że jest punkt odioru to niewielkie, duszne, gorące pomieszczenie bez krzeseł z ogromną kolejką oczekujących. No trudno, zajęłyśmy z Lilą miejsce w kolejce, która przemieszczała się żółwim tempem i wciąż rosła, bo z niepojętych dla mnie przyczyn obsługiwano jedną osobę na ok. 5 minut.

Przyszła kobieta w zaawansowanej ciąży i stanęła na końcu ogonka. Niebacząc, co kto sobie pomyśli, zawołałam ją przede mnie i dość głośno powiedziałam, żeby poszła na sam początek, bo warunki tu są straszne i na pewno ją obsłużą bez kolejki. Poszła. Pan którego poprosiła o pomoc, powiedział, że teraz nie zajmuje się obsługą klientów, ale nikogo innego nie zawołał. Ciężarna wróciła przede mnie. Chociaż cały przód widział sytuacjęi słyszał, o co chodzi, nikt nie zaproponował jej żeby podeszła pierwsza. Byłam w szoku. Przyszła mama powiedziała, że najwyżej jak źle się poczuje, podejdzie jeszczeraz do okienka (już byłyśmy mniej więcej w środku).

Z 10-15 minut czekałyśmy na swoją kolej, kobieta mówiła że miała termin na wczoraj i że czuje jakby dziecko miało wyjść lada chwila. Nikogo to nie wzruszyło. W końcu nadszedł odpowiedni moment, odebrała swoją paczkę, podziękowała mi i poszła.

Zastanawiam się, czy na prawdę trzeba być eko- stukniętym, zwolennikiem natury, po piędziesięciu kursach na doulę i studiach położniczych, żeby wpaść na pomysł ustąpienia kobiecie ciężarnej, w sposób słyszalny mówiącej o tym, że źle się czuje i jest już po terminie? Jestem oburzona tą znieczulicą, przecież to jest zakichanym OBOWIĄZKIEM KAŻDEGO zważać na to, co się dzieje dokoła. NIE TRZEBA być Bóg wie kim, żeby wykazać się odrobiną empatii. A jeśli jej w sobie nie mamy, przyjmijmy po prostu że tak TRZEBA, tak jak przyjmujemy, że nie należy wypróżniać się w miejscu publicznym, rozpychać łokciami, pluć na czyjeś nogi i wycierać nosa w czyjść szalik!

10 myśli nt. „Termin na wczoraj

  1. Maniamamowania

    Oj niestety, tak to teraz wygląda. Jak byłam w ciąży, to dojeżdżałam do pracy autobusem, który zawsze był przepełniony. Tylko dwa razy zdarzyło mi się, że ustąpiono mi miejsce siedzące. W sklepie stałam w długich kolejkach i wszyscy udawali, że nie widzą mojego ogromnego brzuszka. Raz podchodziłam już do kasy w sklepie, byłam już tuż przed terminem, więc szłam powoli, bo było mi ciężko. Jedna pani chciała koniecznie być pierwsza przy tej kasie i tak szybko zajechała mi drogę, że prawie wjechała we mnie rozpędzonym wózkiem z zakupami. Na szczęście odskoczyłam na blok. Aż strach pomyśleć, co by było gdyby we mnie wjechała. Niestety, ale jakaś ogólna znieczulica panuje wszędzie.

    Odpowiedz
  2. Wishmasterka

    U mnie sytuacja ta sama. Mimo, że w ciąży jeszcze jestem, to w ciągu całego czasu w autobusie ustąpiono mi miejsca dwa razy, w skm, jak jeszcze jeździłam do pracy raz. I nic nie dało wypinanie brzucha przed twarzą ludzi, którzy siedzieli na miejscu przeznaczonym dla mnie. Chyba jest tak jak napisałaś Maryś, dopiero jak kobiecie ciężarnej zacznie byc słabo, zacznie mdlec, to ewentualnie wówczas ktoś oprzytomnieje i ustąpi miejsca…ech, amyslałam, że na zachodzie to trochę lepiej wygląda :)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      na zachodzie ludzie tak samo ślepi i głupi,jedyne co lepsze,że rząd ich trzyma w trochę większych ryzach i są łatwiej reformowalni pod niektórymi względami. A ja wierzę w reformy ;)

      Odpowiedz
    2. Boro

      Wykażę się ignorancją w temacie i zadam głupie pytanie: miejsce oznaczone jako „dla matki z dzieckiem” dotyczy też kobiet ciężarnych? Jest to gdzieś w przepisach opisane? Bo jeśli tak, to pewnie nie miałabym skrupułów i zwróciłabym uwagę na to osobie zajmującej takie miejsce. W dzisiejszych czasach, jeśli w danym sklepie są takie zasady, że osoby ciężarne obsługuje się poza kolejnością, to jest taka informacja przy kasie. U nas takich przepisów nie ma, więc innym klientom zostawiam decyzję, czy chcą ustąpić. I tyczy się to wszystkich: osób starszych, niepełnosprawnych czy po prostu źle się czujących. Czasem po prostu samemu trzeba zapytać ludzi przed sobą, czy mają coś przeciwko temu, żeby ustąpili miejsca osobie, która ma ku temu powód. Bywają ludzie chamscy, którzy wrednie odmówią, ale w większości przypadków nie ma problemu i inni ustępują…

      Odpowiedz
      1. Marysia Autor wpisu

        cholipa,a czy prawo,że tak powiem ludzkie,musi być określone przepisami? jak siedzisz na miejscu dla osoby z dzieckiem,a nad tobą dyszy babka z trzylatkiem na szyi też teoretycznie nie masz obowiązku jej ustępować. Czy to oznacza,że ,,można” wykazywać się ignorancją,ślepotą i buractwem? Hmm.Do niedawna dozwolone w naszym kraju (w Pl) bicie dzieci i okrucieństwo wobec zwierząt i dopiero niedawno te problemy zostały dostzreżone przez prawodawców. CZy to oznacza,że dopiero od kilku lat te rzeczy są złe???? Podejrzewam,że ustawa nakazująca przepuszczanie kobiet w ciąży czy mających problem z chodzeniem jeszcvze długo nie powstanie i jest to moim zdaniem bardzo przykro,że skoro kwestia nie jest uregulowana prawnie,to dla wielu ludzi nie istnieje.

        Odpowiedz
        1. Boro

          Marycha, trochę przesadzasz. Moje pytanie o zapisy w przepisach było pytaniem z czystej ciekawości, a nie przytykiem. Tak, ludzie mogliby wykazywać się większą empatią, ale się nie wykazują i z tym też się trzeba pogodzić. Uważam więc, że jeśli odczuwasz potrzebę skorzystania z jakiejś taryfy ulgowej, a nikt wokół zdaje się tego nie zauważać, to też możesz sama o tę taryfę poprosić. Niewielu ludzi umie czytać w myślach. Szczególnie, że w dzisiejszych czasach trzeba cholernie uważać na to co się robi i mówi, żeby przypadkiem kogoś nie urazić. Ustępujesz miejsca osobie starszej i słyszysz „Nie jestem jeszcze taki stary”, przytrzymujesz kobiecie drzwi do sklepu: „Sama sobie poradzę!”. Czy byłoby czymś naprawdę strasznym, gdyby tamta kobieta z twojej historii po prostu stanęła przy okienku na początku kolejki i zapytała pozostałe osoby, czy mają coś przeciwko temu, żeby ją przepuścili? Wiele się ostatnio słyszy o pewnym rodzaju spychologii: na pewno ktoś jej pomoże, ja nie będę się pchał; na pewno ktoś zadzwoni po karetkę; na pewno ktoś nakarmi tego psa; na pewno ktoś inny to zrobi, więc ja już nie muszę. I tak myślą wszyscy i nikt nie robi nic. Dlatego czasem jednak trzeba zawalczyć o swoje, upomnieć się, bo nie zawsze będziemy w sytuacji, kiedy ktoś zrobi to za nas.

          Odpowiedz
          1. Boro

            Żeby nie było: pisząc „pogodzić się” nie mam na myśli „olać i przejść nad tym do porządku dziennego, bo taka jest ludzka natura i już” tylko „nauczyć się akceptować fakt, że nie zawsze można mieć wpływ na ludzi wokół, ale zawsze można próbować”. Tak mniej więcej ;) A i tak podziwiam twoje samozaparcie w walce o lepszy świat :)

      2. Marysia Autor wpisu

        dodam tylko,że kobieta w ciąży, szczególnie w 3 trymestrze na prawdę nie ma już tej kondycji co młody facet. W każdej chwili może nawet i zemdleć. A żyć trzeba. Dlatego argument wysuwany przez niektórych ,,jak się źle czuje, niech w domu siedzi” jest bez sensu, bo wierzcie,że kobieta która w zaawansowanej ciazy wychodzić NIE MUSI, nie robi tego.

        Odpowiedz
  3. Kaja

    W Trójmieście nie jest tak źle!:) Moja przyjaciółka w zeszłym roku była zaaachwycooona jak ją wszyscy ‚obcy’ traktują w ciąży- mówiła nawet, że lepiej niż rodzina:P W publicznych środkach transportu ustępowali jej miejsca, w kolejkach w sklepach/pocztach/bankach puszczali do przodu, a gdy coś jej upadło to chętnie sięgali za nią:))) Ogólnie miała całkowite pierwszeństwo ‚na mieście’. Aha i policjanci jej nie wystawiali mandatów (za głupoty typu stłuczone światło z winy brata,który nie zdążył w pół dnia tego naprawić) ani nawet nie brali do kieszeni, „żeby miała na dziecko” (samotna matka). Chodziła i mówiła, że mogłaby być nontoper w ciąży jeśli cały świat ją tak miałby miło traktować :))
    Z tym, że ona nie bała się czasem zaznaczyć, że jest w ciąży i jej się należą jakieś „ulgi” i bardzo chętnie z nich korzystała :) Czasem ją widziałam oczyma wyobraźni jakby stała po środku sklepu i krzyczała „Hola ludzie! Patrzcie na mnie- jestem w ciąży i oczekuję od Was pomocy!!”:D

    Co do opisanej przez Ciebie sytuacji to jest na maxa słaba!:/ tak nie powinno się dziać! Mogła się stać krzywda AŻ dwóm osobom.. Powinniśmy pokazywać, że nam coś się nie podoba i niektóre rzeczy są dla nas oczywiste. To innym damy przynajmniej do myślenia w danej sprawie- jeśli w ówczesnej chwili nie potrafią patrzeć trzeźwo i z cząstką empatii na świat.
    Bardzo dobrze, że głośno mówiłaś, na pewno ktoś w domu miał ‚rozkminę’ i zapamięta Twoje zachowanie i następnym razem to on może chcieć ustąpić ciężarnej kobiecie!:)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      tak ja też z życia w Trójmieście pamiętam raczej miłe rzeczy,ludzie faktycznie traktowali mnie lepiej niż ci wczoraj na poczcie tamtą panią. Czyżby wyjątkowy teren? Z drugiej strony właśnie wczoraj koleżanka napisała,żemimo żeza 2msce rodzi i mieszka w trójmieście,nikt jej nie ustępuje i tylko patrzą się na nią jak kretyni. Nie da sięnic uogólnić.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>