Dzienne archiwum: 5 czerwca 2014

Budynie, sandały itd

Mam takie do was pytanie, a mianowicie, jak radzicie sobie z tym, że wasze dzieci (jeśli tak jest) chcą robić, jeść, zakładać na siebie wszystko identycznie jak rówieśnicy. Jest to jeden z moich koszmarów, które nawiedzały mnie zanim posłałam dziecko do szkoły a teraz właśnie się urzeczywistniają.

Felek w upał nie ubierze sandałów (bo koledzy kisną radośnie w adidasach), nie życzy sobie ukochanych przysmaków na lunch do szkoły (bo nikt nie przynosi budyniu w pudełeczku do szkoły- i chociaż mój synek budyń uwielbia, od niedawna raczy go jeść tylko w zaciszu domowym, a ja mam kolejną zagwostkę, co wciskać mu do tego zakichanego lunchboxa żeby było względnie syto, dosyć smacznie, w miarę zdrowo i nie codziennie to samo). Bo nikt, bo wszyscy.

Pytałam go: ktoś ci coś powiedział, śmiał się z ciebie? Nie, ale NIKT tak nie robi więc nie trzeba mówić. Z jednej strony szanuję jego wybór i cieszę się, że czuje się dobrze w tej grupie, ale na ile to jest naturalne, na ile już zaczyna sie drukowanie takiejś owczej tendencji, tego nie wiem i boję się o tym myśleć.

Z drugiej strony pamiętam siebie jako dziecko i traumę, że mama mi zrobiła kompocik w małej butelce na wycieczkę a inne dzieci miały ORĄŻADY w wielkich flachach i ja przez kilka godzin wycieczki jako sześciolatka nie ośmieliłam się wypić ani łyka ze wstydu. A jednak mi ta histeria minęła :)

I teraz nie wiem, na ile jego charakter dopuści do jego mądrego wszak mózgu fakt, że nie warto zawsze robić to, co każdy, że własny komfort jest ważniejszy niż jakieś absurdalne wymogi mody a to, co się lubi trza po prostu jeść a nie sobie odmawiać w imię ,,bo nikt”.

Martwię się że mu nogi odpadną w tych grubych buciskach zanim zrozumie o co kaman w życiu.