Homeworki i inne potworki

Czuję bezradność. Czuję koszmarną alergię (każdy czerwiec od wielu lat to dla mnie koszmar, ale nie  tym będzie) a tu dziecko, jak się okazuje, dostało homework na weekend i trzeba odbębnić, wykazać się sprytem, nakłonić dziecko do odrobienia, bo jest cholipa niedziela wieczór a jutro konsekwentnie i nieubłaganie będzie poniedziałek rano i on musi to mieć. No, niby nie musi, bo musi to na Rusi, ale wiadomo, że woli mieć, bo wszyscy będą mieć. Woli mieć, ale w tym danym momencie woli rysować, a tu matka przyłazi z miną jakby przerywała jakiś ważny wykład, robiła coś niestosownego.

Mój synuś rysuje a ja czuję się w zakichanym obowiązku przypomnieć mu o homeworku. Pytam: ,,Miałbyś teraz ochotę zrobić homework?” a on odpowiada: ,,Nie, bo telaz lysuję”. Nie mam serca się upominać, od tej sekundy mam w dupie ten homework i gotowość wielką do obrony dzieciny własną piersią gdyby ktoś ośmielił się to jakoś skomentować (nawiasem mówiąc, czasami tego weekendowego homeworku po prostu nie robi, bo nie ma kiedy, calutkie 2 wolne dni zapełnione zdarzeniami i rodzinnymi aktywnościami!).

Ale on mówi: ,,Dobla, to zlobię, a co tseba zlobić?”

Pokazuję kartkę i czuję się jak menadżer wielkiego artysty, który akurat komponuje utwór tysiąclecia, a ten się tu wchrzania z jakimś harmonogramem tygodnia, z którego wynika, że za pół godziny charytatywny koncert we wiejskim domu kultury (nikomu nie umniejszając).

Oczywiście muszę czytać mu głośno polecenia (są 4 zadania) i nie wiem, jaki durny przymus wewnętrzny nakazuje mi podpatrywać i odzywać się bez sensu, gdy pomyli d z t i zapisze coś niepoprawnie- do cholery, to jego homework, nie mój, więc w moim głębokim odczuciu powinien zrobić to jak umie! Ale coś mnie ciśnie i po prostu siedzieć całkiem cicho nie mogę.

Ostatnie zadanie: ,,make up a story….” i 5 linijek do zapisania. ,,Nie umiem”- mówi mi szczerze i bez nerwów synuś. No pewnie że nie umie, bo samodzielnie tego nie zrobi, w szkole ktoś nad nim stale wisi i pilnuje każdej literki, więc jest w stanie zapisać ,,My name is Feliks and I live with my family” ale w domu, jako HOMEWORK, sam tego nie zrobi.

No więc nie robi. Linijki zostają puste. Nie będę nad nim sterczeć, marnując jego cenny czas pierwotnie przeznaczony na rysowanie, zmuszając do pisania rzeczy, do których jeszcze nie dorósł. On i ja czujemy się z tym całkiem fair, pewni siebie. Jest OK.

Wkurza mnie ta cała szkoła, te homeworki. Z drugiej strony Felinek był dzisiaj na urodzinach u kolegi z klasy i tak wspaniale się bawił. Wciąż powtarza, że bardzo lubi szkołę. Czasami jest zły, że w weekend nie może tam iść. Nie myślimy nawet o tym, żeby go z niej wypisywać, bo wiemy, że na tym etapie czułby się bardzo skrzywdzony.

Problem polega na tym, że to wszystko, cały ten przymus ,,edukacji” i zadawanie pięciolatkom wypracowań (choćby i jednozdaniowych!) na weekend to nie jest ani jego bajka, ani nasza. Póki co, mamy and tym minimalną kontrolę- nie chce robić, to nie robi i NIKT go nie namawia. W tym wieku nikt go w szkole też jeszcze z tych zakichanych kartek nie rozlicza. Ale wiem, że być może od września mój synek rozliczany będzie. Wiem, że jeśli nie będzie robił tego, co się od niego wymaga, to my rodzice prawdopodobnie zostaniemy zapytani, jak to jest, że nie potrafimy dopilnować dziecka.

I boli mnie, że nasze argumenty w stylu: ,,PILNUJEMY rozwoju i edukacji dziecka bardziej niż wam się wydaje a homework nie ma z tym zbyt wiele wspólnego” mogą nie zostać zrozumiane jak należy…….


Jedna myśl nt. „Homeworki i inne potworki

  1. Kasia S.

    Jako nauczyciel i rodzic też mam problem z zadaniami domowymi… Nie chcę ich zadawać, ale poniekąd muszę…? Nie chcę do nich zmuszać dziecka, a niestety żąda się tego ode mnie… Poruszyłaś ważny dla mnie temat. Na pewno do przemyślenia…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>