Matka- rzeczywistość

Czasami, nie często, ale mniej więcej raz na dwa miesiące miewam momenty, że na sam dźwięk słowa ,,mamooooo” przechodzą mnie ciarki i nie są to dreszcze rozkoszy.

Różne rzeczy się do tego przyczyniają, a to zawieje chłodem po serii dni upalnych, a to w lustrze dostrzeże się ślady łupieżu i potem już nic nie jest takie jak wcześniej. Dzieci po prostu wkurzają samym swoim istnieniem. Oczywiście wciąż wzbudzają płaczliwy zachwyt gdy np. dmuchają dmuchawca albo kooperatywnie budują bramy z klocków lego, ale wtedy może być tylko gorzej, bo: ,,takie wspaniałe dzieci, a ja taka beznadziejna, nie zasługuję na nie”

Masz wrażenie, że powinnaś coś zrobić, zadziałać, żeby poszli spać albo przestali demolować, ale jedyne co przychodzi do głowy to środki nie mające nic wspólnego z pokojowym rodzicielstwem któego w tych i tylko tych momentach czujesz się niewolnikiem, i nie robisz nic. Siedzisz otępiała i gapisz się w monitor, stertę prania, swoje zdewastowane dzisiaj wnętrze.

Najgorsze jest to, że one jakoś tymi swoimi radarami to wszystko wyczuwają i tym bardziej zabiegają o twoją uwage, a ponieważ brakuje ci już werwy i zapału, nie otrzymują jej i dostają małpiego rozumu.

Marzysz o tym, żeby się odpieprzyły.

Nie, to nie ty marzysz, lecz ja, bo ty, która (który) to czytasz na pewno jesteś lepszym rodzicem niż ja, bo wszyscy są lepsi. Ja jestem najgorsza. Nie chce mi sie po raz tysięczny rysować spajdermena, nie chcę dać nic jeść bo już zęby umyli (po prostu nie chce mi się im robić, bo wczoraj dostali na umyte zęby oczywiście….), nie obchodzi mnie, że nie ma piżamki. Moce przerobowe wyczerpane. Zdaję sobie sprawę, że mam minę jakby mi pół rodziny człogiem rozjechano i nikt mnie nigdy nie weźmie na doulę, bo nie mam serca!

Jutro kurs ogrodniczy Lileczki i nowy dzień :)

6 myśli nt. „Matka- rzeczywistość

  1. Marta

    a ja to rozumiem i się bez bicia przyznaję, ze mam tak samo jak Ty :) Tylko ze moje jedno ma 2,9 (czyli tyle co Lileczka) a drugie 4 tygodnie. jak drugie dorośnie trochę bardziej i też zacznie mi demolować dom to nie wiem jak to ogarnę :)

    Odpowiedz
  2. Doula Edith

    Mam tak dzisiaj… Kurde, weekend, niedziela, a dzieciaki matkę walcem rozjechaly. Czuje sie jak mokra plama…
    Cóż, matki nie mają niedziel.
    Ale masz racje – jutro nowy dzien :) I słoneczny ponoć :)

    Odpowiedz
  3. Listopadowa

    Co ty!! To ja jestem najgorsza:)))) przyznam ze uwielbiam takie wpisy które poakazuja ze nie jestem sama:))) wszędzie na blogach tak cukierkowo-lukierkowo a tu BACH! Prawda:) takie jest życie:) kocham tego mojego małego potwora ale czasami mam ochotę go wysłać w kosmos z biletem w jedna stronę:))

    Odpowiedz
  4. Kasia

    E tam Marys nie pękaj. Ja mając swoją córkę jeszcze w brzuchu, juz wiem ze nie bede idealną matka i na pewno bede miała chwile zwatpienia i słabosci, bo to jest zupełnie normalne. Jestem przekonana, że każdy rodzic chociaz raz chcial wyrzucic swoje dziecko przez okno, na smietnik, przez okno, no byle daleko :) Ani my nie jestesmy idealni, ani tym bardziej nasze dzieci. I zaczyna mnie to juz wkurwiac, takie lansowanie super mamy. Wszysrtko musi byc tip top juz od chwili poczecia. Masz byc fit, zdrowo jesc, chodzic na basen/fitness i inne duperele, ktore tylko pomoga Ci byc idealna. A po porodzie to nalepiej w ciagu tyuodnia zrzuc wage i koniecznie sie usmiechaj i wmawiaj wszystkim, ze doskonale sobie dajesz rade sama :) Ech nie moge sie doczekac ^^

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>