Dzienne archiwum: 8 lipca 2014

Refleksje przed trzecimi urodzinkami

Już we wrześniu moje słodkie dziecię skończy 3 latka. Niby jest lipiec ale ja sobie myślę: kiedy, jak, gdzie to zleciało? Niedawno test, ciąża, poród, kolki wszystko jakby w innej rzeczywistości. Dziś ta istota zdaje mi się Cudem. Moja relacja to rzeczywistość z rzędu tych, których nie potrafię opisać znanymi mi słowami (a jestem magister filologii!).

Coraz częściej, gdy jest zajęta, zapomina o ,,mami am” i potrafi już przez kilka godzin nie dopomnieć się o mleko mamy. Do niedawna było to dla mnie nawet niewyobrażalne, gdyż przez większość doby dosłownie wisiało mi kochanie na piersi a sporadyczna z mej strony odmowa traktowana była z dużym buntem. Dzisiaj zdarza się, że ubiorę sukienkę w której nie da się karmić i ona to przyjmuje ze spokojem. Nadrabia przed snem albo wcale. W nocy też już nie ssie tyle co do niedawna.

Tak, ja zdaję sobie sprawę, że ten dzień, w którym moja córeczka napije się mleczka z piersi po raz ostatni, nadejdzie już niebawem. Że na pewno już mniej przed nami niż za nami. I myślę, jak to będzie, czy nie będę się stresować biegunką, nieumytymi zębami, gorączką? Bo póki co nie wyobrażam sobie alternatywy dla mojego mleka na tak wiele dolegliwości! Z drugiej strony jestem świadoma, że proces kształtowania odporności mojej żabeczki zbliża się do finału. I że na tym etapie miała wszystko, czego potrzebowała by ten finał był zwieńczeniem ciężkiej pracy jej oraz mojego organizmu. Kilka lat produkcji mleka i kilka lat aktywnego używania go na rzec budowania zdrowia, zarówno fizycznego, jak i mentalnego. Może jakieś tam poświęcenie z mojej strony. Pewnie parę razy mogłoby być łatwiej, gdybym nie karmiła jej piersią. To leży w sferze gdybań. I tam pozostanie, dopóki moja córeczka samodzielnie, naturalnie nie odstawi się w chwili, gdy jej organizm powie: starczy. Lilianna zacznie kolejny etap podróży przez ten świat, ja- przez swoje macierzyństwo.

Bardzo duchowo przeżywam fakt, że ona ma prawie 3 lata i chociaż akurat teraz- tak, w tym momencie- na stojąco robi ,,mami am” głaszcząc drugą pierś z czułością i pietyzmem, jestem świadoma, że ta droga też ma swój koniec. Dojdziemy nią jednak do kolejnego rozwidlenia, gdzie trzeba będzie zaufać swojemu instynktowi. I wybrać kierunek zgodny z naszymi oczekiwaniami wobec życia na tej planecie, taki, który pozwoli nam, naszej całej rodzinie, na odkrywanie SIEBIE do głębi.