Kupa i dupa

Znowu jestem tak strasznie przytłoczona, znowu czuję tę chorą bezsilność, niemożność dotarcia do własnego dziecka, szklaną ścianę, ból uderzeń głowy o nią i strach, że gdy pęknie, nic poza głębokimi ranami tam na nas nie czeka.

Od kilku lat życia mojego syna, od czasu, gdy poszedł do żłobka, nie potrafię przebić się i BYĆ z własnym synkiem, być dla niego.  Raz jest trudniej, raz zdaje się być łatwiej, ale prawda jest taka, że chyba zbyt dużo błędów popełniliśmy w tym decydującym okresie pierwszych dwóch, trzech lat i teraz choćbyśmy przemielili się z miłości na salceson, nic nie da się zrobić.

Kupa i dupa to właściwie dwa słowa, jakich mój synek, który zaczął składać zdania w wieku szesnastu miesięcy, używa w każdym kontekście a na jakiekolwiek próby zmiany tematu rzuca się i krzyczy, że nas (mnie) nie lubi bo jesteśmy (ja jestem) głupia. Bywa, że na chwilę udaje się to zawiesić, rysujemy, czytamy, po to, by mógł przerwać w pół zdania i pokrzyczeć sobie ,,kupa,kupa! dupa!”. Nie wierzę, że się tym przejmuję- ja?! Z moimi karmelowymi pokładami słodkiej matczynej cierpliwości i zrozumienia? Gorycz…

Zaczynam być zdeterminowana, chciałabym żeby ta decyzja zapadła i Felek przestanie chodzić do szkoły, ale jednocześnie jesteśmy z Marcinkiem pełni obaw. Czy wyrobimy psychicznie. Jestem pewna, że początki będą (jeśli zaistnieją) cięższe niż cokolwiek innego. Z drugiej strony jedyne miejsce w których ostatnio moje ukochane starsze dziecko zachowuje się tak, że nie mam myśli samobójczych spowodowanych beznadziejnością swego macierzyńskiego losu, są parki, lasy, otwarte przestrzenie. Przebywa tam gdy tylko się da z tatą i wszyscy czują się świetnie. Robią razem fantastyczne rzeczy.

Po prostu myślę, że on ma tego za mało i to od dawna i to jest geneza problemu. I po prostu myślę jeszcze, że niektórym placówki edukacyjne i opiekuńcze służą a innym za grosz nie. Aktualnie Felek obstaje przy tym, że po wakacjach nie wraca do szkoły, bo maja nosić krawaty (tak!- już pięciolatki!!) a on nie chce. Bóg i wszelkie inne siły tego świata mi świadkami, że nie zmuszę go do założenia tej szmaty ani jeden raz.

Tylko czy o to chodzi? Ratowanie przed wszelkimi przymusami, systemem? To tak ma wyglądać? Że będziemy go chronić przed całym złem tego świata, aż……?

Aż będzie zdolny chronić sam siebie. Tak, myślę, że o to właśnie chodzi.

17 myśli nt. „Kupa i dupa

  1. Gośka S.

    Maryś, to chyba nie jest kwestia popełnionych błędów. Sama sobie wyrzucałam ale jak czytam to nie może być tak, że te błędy były u nas identyczne:P Bo Helka zachowuje się podobnie a moja psychika siada po kilku dniach. Bywają dni lepsze i gorsze ale, że jestem głupia słyszę przynajmniej raz dziennie:D Ja bym to powiązała z pojawieniem się młodszego rodzeństwa i tyle. Kupa,dupa.

    Odpowiedz
    1. Gośka S.

      A no i oczywiście, wybieganie, wolna przestrzeń. To z pewnością pomaga maksymalnie. Niedawno byliśmy na wycieczce w połamanym lesie. Luksus, fascynacja dziecięca… Z takimi dziećmi mogłabym tam siedzieć kilka dni:)

      Odpowiedz
    2. Marysia Autor wpisu

      ja też o tym myślałam… ale na Boga,Lili zarz stukną 3 lata,a przez ten czas różnie bywało. Niestety z mojej pamięci wynika,że najgorzej zadziałał na niego żłobek. Potem była przerwa, potem przedszkole i koszmar. Szkoła-myślałam,że lubi i chyba na początku lubił.Teraz ewidentnie przestaje.Dzisiaj idę poprosić o spotkanie z panią.Muszę dowiedzieć się,co oni tam wyrabiają,że ja przez to potem wyrobić nie mogę.

      Odpowiedz
      1. Gośka S.

        No tak czujesz to tak jest. Zapytaj , tak będzie najlepiej. Moje dziecko na przykład nie chciało chodzić do przedszkola,bo bało się tam załatwiać potrzeby fizjologiczne … No i długi czas nie wiedziałam dlaczego nie chce tam chodzić. W końcu sama powiedziała i jakoś przegadałyśmy temat.

        Odpowiedz
  2. M

    Chyba jednak anglojęzyczni rowiesnicy nie uczą go słow kupa i dupa… ot normalny etap rozwoju, o ktory trudno winic szkole, ktora, jak wynika z wielu Twoich relacji, jest naprawdę fajna. Rezygnowac z niej tylko dlatego, ze dziecko ma nosic krawat – co jest strasznego w krawacie? teraz juz chyba nosi mundurek, wiec czemu krawat stal sie symbolem uciemiezenia dziecka przez system? zamierzacie go uczyc w domu?

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      ale ja nie mam nic przeciwko krawatom- ON ma. mam natomiast duuużo przeciwko zmuszaniu dzieciaka do czegokolwiek.Wolałabym żeby chodził do szkoły i wszystko bylo fajnie.Tylko czy będzie-to jest pytanie.

      Odpowiedz
      1. M

        Ale moze byc tak, ze nigdzie nie bedzie tak, ze bedzie WSZYSTKO fajnie. Skreslac szkole z powodu krawatu-srsly?:) pytanie czy on tam nie chce chodzic, czy to Ty nie lubisz tej szkoly, i on to czuje.

        Odpowiedz
        1. Marysia Autor wpisu

          Jak niektórzy lubią wszystko upraszczać. Gdyby wszystko było cudownie w tej szkole,nie sądzę,żeby mojemu synkowi przeszkadzało takie nic jak krawat. Z 2 strony- tak,skreślać szkołę nie z powodu krawatów,lecz atmosfery przymusu i zabijania indywidualności. I w tym wypadku można od razu skreślić większość szkół.

          Odpowiedz
  3. Basia

    Marysiu – sciskam, wspolczuje w bolu, znam to z wlasnego doswiadczenia. I TOTALNIE wspieram w decyzji. Trtudno mi znalesc kogos kto by sie bardziej niz Ty nadawal do edukacji domowej. <3 <3 <3

    Odpowiedz
  4. Kasia

    Kochana bardzo dobrze cię rozumiem. Codziennie słyszę po 109 razy że jestem głupia, że zaraz mnie zbije i że mnie nie lubi. I codziennie zastanawiam się co zrobiłam źle i co mogę teraz zrobić inaczej. Wiem ze u nas zaburzenie relacji, przekształcenie się bezpiecznej więzi w niestabilna ambiwalentna nastąpiło po pojawieniu się w domu. Nellki, mojego małego lustra, małej,mnie, która pokazała mi te części mnie które teraz domagają się uwagi, wymagają pracy, choć myślałam ze należą już do przeszłości…. Więc tak chyba musiało być, z kosmicznego punktu widzenia wszystko jest w idealnym porządku, zmierza w kierunku uleczenia. A to bywa trudna podróż.

    Odpowiedz
  5. Kasia

    Jak chodzi o szkole to w pełni rozumiem twoje obawy. Nem czy dam radę Ed. Wiem na pewno ze nie zmuszę dziecka, nie złamie, nigdy na siłę nie wvisne mu na kark żadnego chokernego krawata. Kur… Jakie to symboliczne, od najmłodszych lat tresuja sobie idealne pionki. Dziś zmuszą pieciolatka do noszenia krawata, jak nauczy się ignorować ten dyskomfort będą nakładać kolejne warstwy, znieczulac ciało i duszę dalej, aż przestanie czuć i będzie tylko wykonywać polecenia

    Odpowiedz
  6. mamanapuszczy-1

    To etap… Znałaś aż nadto dzieci, których pierwsze wyartykułowane słowa, brzmiały: kujwa, piejdoje, chojeja… a pamiętasz, jak z Anią analizowałyście wszystkie napotkane ekskrementy? Miałyście 6 lat…Swoją drogą, nadmiar energii, najlepiej, gdy ujście znajduje w eksplorowaniu świata i poznawania jego cudnych darów… Kupą i dupą się nie przejmuj.

    Odpowiedz
  7. Dorota

    Znam zdrowo rozwijającego się przedszkolaka w wieku czterech lat, który śpiewa piosenki, w których treścią jest „kupa i dupa”. Uwielbia też wplatać to w rozmowy. To normalne. Ze szkoły bym nie rezygnowała. Nie wierzę w edukację domową prowadzoną przez rodzica, choć na pewno i to się udaje. W nauczanie domowe z wizytą nauczyciela wierzę. Uważam, że dziecko czy chce, czy nie, będzie żyć wśród ludzi i nauka w szkole uczy życia w grupie. Są plusy i minusy. Mundurek i krawat to minus. Wszystko zależy od Twojego nastawienia, nie usuwaj kłód spod nóg. Rozwiązuj problemy. Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>