Otaczajamy się ludźmi, którzy wspierają nas w naszych dobrych deczyjach

Oczywiste prawda?

Wczoraj byłam ponownie na spotkaniu Homebirth Group. Tym razem blask w oczach Anny, prowadzącej rozświetlał całe pomieszczenie autentyczną radością i pasją- było nas więcej. Jedna mama, oczekująca drugiego maluszka i rozważająca poród domowy, szukająca sposobu, w jaki mogłaby przekonać do tego pomysłu najbliższych. Druga pani miała za sobą 2 porody domowe, tzw. ,,hypnobirthing”, o których opowiadała tak, że… na prawdę trudno oprzeć się ochocie na przeżycie czegoś podobnego. Była tam też instruktorka szkoły rodzenia (2 porody domowe za sobą) oraz moja przyjaciółka Pascale (mama cudnego chłopca) i ja.

2 godziny rozmawiałyśmy. To niesamowite, że 6 kobiet które nawet wcześniej się właściwie nie znały, spotykają się przy herbacie i ciastkach i OD RAZU zaczyna się temat, energetyczny, namiętny i nieskończony. Czas ten minął jak pstryknięcie palcami. Anna zaproponowała, żeby każdy krótko się przedstawił. I co? Cokolwiek kto nie powiedziałby o sobie, wynikała z tego ,,dyskusja” na pół godziny :) Więc w zasadzie spotkanie upłynęło nam na przedstawianiu się.

Co megaważnego wyniosłam dla siebie, to rada, by otaczać się ludźmi afirmującymi moje decyzje. Brzmi tak beznadziejnie, prawda? Przecież określenie ,,pozytywna krytyka” robi furorę ostatnimi czasy. Szczególnie w Polsce. Nie wiem, dlaczego, ale trudno znoszę krytykę także tę ,,pozytywną”. Gdy ktoś podważa moje kompetencje, czuję zagrożenie, niepewność, nie wolę walki, lecz ucieczki, zawsze tak było. Czułam się po prostu beznadziejnie. A gdy poznałam teorię o ,,pozytywnej krytyce”- jeszcze gorzej, bowiem zastanawiałam się: co ze mną nie tak, że nie potrafię otworzyć się na coś, co dla mnie jest dobre?

Wczoraj zrozumiałam, że NIE MA czegoś takiego, jak POZYTYWNA krytyka. Że krytyka jest nią i pozostanie, bez względu na ideologię, jaką do niej dorobimy. Że nikt na tym świecie nie ma prawa oceniać naszych wyborów, a jeśli to robi, to tylko dla siebie, nie dla nas. Juddith ( nie jestem pewna, czy tak zapisuje się jej imię) podkreślała, jak wielką moc ma otaczanie się ludźmi akceptującymi nasze decyzje, afirmującymi je. Musimy mieć ich wszędzie, w internecie, w rzeczywistości, w głowie. Nie dopuszczać myśli o tym, że komukolwiek może nie spodobać się to, co robimy. A jeśli na takich trafimy, bądźmy silni świadomością, że w każdej chwili mur ,,naszych” ludzi jest gotowy ochronić nas i podeprzeć.

Przepraszam, nie zamierzam nikogo urazić, ale to takie polskie: słuchać ,,mądrzejszych”, znosić pozytywną krytykę, brać pod uwagę to, co powiedzą, pomyślą INNI. I z drugiej strony: rościć sobie prawo do mówienia innym, co powinni robić, czego nie, w czym tkwi ryzyko, co stanie się naszemu dziecku z naszej winy itd, itp. Na pewno to znacie. Ja też długo tkwiłam w przeświadczeniu że wszystko w porządku, że tak urządzony jest świat.

Wczoraj ostatecznie przekonałam się, że świat urządzony będzie tak, jak go urządzimy.

2 myśli nt. „Otaczajamy się ludźmi, którzy wspierają nas w naszych dobrych deczyjach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>