Przywróćmy naszą mleczność normalności

Ponieważ na co dzień niewielu z nas ma okazję oglądać dzieci i matki podczas karmienia piersią, a już na pewno tylko wyjątkowo widuje się (podejrzewam że tylko w szpitalach na oddziałach położniczych) kobiety odciągające swoje mleko, jest to często widok szokujący, dziwny, taki, od którego chcemy uciec, także w rozmowie. Zamknąć go w kiblach i na ekskluzywnych forach, w pola których tylko czasami zabłąka się jakiś nieszczęsny trol i apodyktycznie stwierdzi, że mleko kapiące z sutka jest obrzydliwe. Ale to już tyle razy przerabiałam, że w ogóle nie będę tego ciągnąć, bo chciałam o czymś innym.

Otóż… Od doby jestem sama w domu. Dzieciuszki z tatą u babci. Mleka trochę się siłą rzeczy naprodukowało i po 23 godzinach bez Lilianny zaczęłam odczuwać lekki dyskomfort. No to miska i do przodu. Laktatora nie potrzebuję, uważam, że bez problemu można pozbyć się nadmiaru z użyciem wyłącznie własnych rąk i tego też uczono nas na kursie. Gdy zgłębi się temat, można poznać niezwykłe tajniki tej czynności, chociażby że zalegający pokarm konkretnymi ruchami można ściągnąć z konkretnych partii piersi. Niby nic dla kogoś kogo to nie dotyczy, ale wierzcie mi, że są rzesze osób zainteresowanych tematem. I często te rzesze pozbawione są rzetelnej informacji, bo rzeczywiście laktatorem się tego nie zrobi. A myśląc ,,odciąganie” zdecydowana większość młodych mam (i nie tylko) myśli: laktator. Nie mam nic przeciwko laktatorom, ale warto wiedzieć, że tak czy owak i tak wychodzi na to, że nasze doskonałe ciała sobie poradzą.

Cel tego wpisu numer jeden jest taki,  by zainteresować mamy ręcznym odciąganiem mleka, odpowiednim ułożeniem palców na piersi, dopuścić do ich świadomości, że na prawdę niczego nie trzeba kupować ani zorgować jeśli zamierzają karmić piersią. Do tego potrzeba dwóch ,,obiektów”: ciała matki i dziecka. Oczywiście wiadomo, że niektóre mamy karmią po kilka lat i ani razu nie odczuwają konieczności odciągania pokarmu, ale są też i takie, które co jakiś czas chcą to robić, np. ja pół godziny temu :)

Cel numer dwa to oczywiście moja stara śpiewka, czyli normalizowanie tego, co normalne (było przez długi czas). Czyli przyjęcia przez ludzkość cywilizowaną faktu, że czasami mleko kobiety karmiącej nie trafia od razu do buzi jej dziecka, lecz do słoiczka, butelki, pojemniczka lub nawet buzi innego dziecka. O ile nie jest wysysane z piersi, musi być z niej wydobyte innym sposobem. W tym celu można, naśladując ruchy ust maluszka własnymi palcami, opróżnić ,,zbiornik” doskonale. Pamiętajmy, że dotyk ludzkiej skóry, czy to twarz dziecka, czy nasze własne dłonie, dla produkcji i wypływu mleka ZAWSZE będzie bardziej korzystny niż plastik laktatora.

Widziałam kiedyś mamę po cesarce, która walczyła o utrzymanie laktacji. Była zbyt słaba, by siedzieć i odciągać, została wiec podłączona do elektrycznego laktatora i to stymulowało produkcję. W takich sytuacjach oczywiście technika jest niezastąpiona i ja w ogóle tego nie neguję.

Nie, nie chodzi mi o to, żebyśmy teraz organizowały flashmoby odciągających ręcznie mleka matek, chociaż to byłoby ciekawe :D Jednak poruszenie tego tematu wydało mi się ważne dla mnie dzisiaj, gdy nie karmię a muszę się pozbyć mleka. Chciałam napisać, że bardzo podobało mi się takie ,,trenowanie na sobie” narzucania strumykowi konkretnego kierunku i opróżnianie określonych części piersi- tych, które odczuwałam jako najbardziej przepełnione. Dlatego postanowiłam się tym podzielić. Bo uważam, że to na prawdę niesamowite, jak dalece potrafimy sobie radzić w tym, w czym wszyscy chcą nas wyręczać każąc sobie za to płacić. Niesamowite.


9 myśli nt. „Przywróćmy naszą mleczność normalności

  1. Marta

    Chętnie bym się nauczyła takiego ręcznego ściągania :) Na porodówkach niestety tego nie uczą. Tam tylko Pani z poradni laktacyjnej przychodzi popatrzeć i każe wspomagać produkcję właśnie laktatorem. Niedawno urodziłam drugą córeczkę. Praktycznie zaraz po powrocie ze szpitala miałam tak chore sutki że nie byłam w stanie przystawić małej do piersi. Przez dwa tygodnie co trzy godziny ściagąłam mleko żeby Mała miała co jeść i żeby nie stracić pokarmu. Niejednokrotnie chciałam się poddać, bo przecież łatwiej podać sztuczne mleko. Najgorsze było wyparzanie za każdym razem laktatora a tak miałabym problem z głowy. Teraz moje słonko ma już dwa miesiące i mam nadzieję że ten problem już do nas nie wróci.

    Odpowiedz
      1. Marta

        Przez dwa tygodnie karmiłam tylko mlekiem ściągniętym, jak się wyleczyłam przystawiłam małą do piersi i na szczęście zassała od razu. Bo po butelce obawiałam się ze będzie problem. Teraz mam nadzieję ze droga mleczna przed nami długa :)

        Odpowiedz
  2. Gośka S.

    ha, no to nawet nie wiedziałam a całe moje karmienie odciągałam tylko rękami,bo laktatora nie umiem użyć;) Nieraz cały kubek odciągnęłam rękami;)

    Odpowiedz
    1. Gośka S.

      aaa sobie przypomniałam skąd u mnie takie ręczne ściąganie. przy pierwszym dzieciu położna środowiskowa (ta co odwiedza kilka razy po porodzie) mnie uczyła jak to się robi i powiedziała, że tak można lepiej odciągać:)

      Odpowiedz
  3. Basia

    Po odciagnieciu laktatorem, nawet najlepszym, elektrycznym z napędem na obie piersi naraz ;) , wciąż mniej więcej połowa pokarmu zostaje w piersi i można ją z powodzeniem ściągnąć ręcznie. To bardzo użyteczna sztuka. Pamiętam ze używałam laktatora żeby ‚rozkręcić biznes’ i wywołać let down reflex ( Marysiu, jak to się po polsku nazywa ?) A resztę to juz ręką. ..

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Nie wiem jak to po polsku ale chyba chodzi o wypływ tak? :) w sensie dwie najważniejsze ,,czynności” naszych piersi dla karmienia to produkcja mleka i pozwalanie na jego wypływ-let dwon reflex to to samo co milk ejection reflex:)

      Odpowiedz
  4. mamanapuszczy-1

    o to to! Własne paluszki! Każdy biznes wykorzystujący jakiekolwiek wahanie w podjęciu naturalnych czynności jest nieetyczny.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>