Sandały i łzy

Wczoraj byliśmy na super wycieczce. Zrobiłam Felciowi wagary, złożyłam podanie o jeden dzień wolny, odstałam odpowiedź odmowną, ale pojechaliśmy na piknik. Felonek, Maksio (jest u nas na wakacjach), Lila i ja. Było czadowo, pluskali się w baseniku parkowym, tarzali w piaskownicy i szaleli na placu zabaw. Upał był potworny. Felinek w pewnej chwili popłakał się z gorąca, jak już szliśmy na autobus, Lila zasnęła w drodze powrotnej, cała taka lepka i mokra. Najdzielniej trzymał się Maks. Woda lała się litrami, ale było po prostu ZA gorąco.

Dziś Felinka wycieczka szkolna na farmę. Dostał ataku rozpaczy że kazaliśmy mu iść w sandałach. Tak, pierwszy raz od dawien dawna po prostu bez dyskusji zabroniliśmy iść mu w skarpetach, szkolnych butach i szkolnej grubej bluzie bo baliśmy się o zdrowie dziecka. Upał zapowiadał się od świtu. Nie mogliśmy pozwolić na zagrożenie zdrowia u dziecka. A on z własnej woli tej bluzy by nie zdjął. Sandały przyprawiły go o spazmy: ,,pani nie pozwala, pani kaze mieć butyyyy”……….. Och, jak mi źle z tym, jak źle. Nie było czasu na wielkie rozmowy, tłumaczenie, chociaż już od wczoraj starałam się mu najnajdelikatniej wyjaśnić, że jak będzie tak ciepło, jak na pikniku, nie pozwolę mu na założenie całego umundurowania. Zdawał się to ignorować. Chyba nie wierzył, że go zmusimy. A jednak :(

Byłam już ostro wkurzona więc powiedziałam chyba nie do końca miłym tonem, że to co pani mówi, w tym przypadku nie jest najważniejsze na świecie i nie ma bać się pani lecz skwaru. I że jeśli pani coś napomknie, będzie miała do czynienia ze mną i tatą.

Boże,Boże, ja wiem, że tak nie powinno się robić. I że to chore, durne, absurdalne. Nie zrozumie ktoś, kogo dziecko rozbiera się gdy jest ciepło i woli komfort niż podporządkowanie się. Tylko że te problemy tyczą się wyłącznie szkoły. Felinek nigdy nie poszedłby w upał w butach i skarpetach czy nie daj Boże w bluzie na plac zabaw czy do cioci.

Tak, wiem, że on się czuje bezpiecznie, bo grupa itd. Z tym, że jak odbieram Felka ze szkoły CAŁA GRUPA biega bez bluzy poza Felkiem. On trzyma się jak nienormalny tezy, że w szkole ma mieć szkolną bluzę, chociaż na tle dzieci jest wyjątkiem. Dziś z racji wycieczki schowałam bluzę głęboko i nie dałam mu wyboru.

Jestem nieczuła i popełniam błędy. Ale tak bardzo, bardzo nie chcę żeby jemu było za gorąco. I jedyne co mnie boli, że w szkole nikogo to nie obchodzi tak jak mnie i Marcinka. Ale co się dziwić? To nasze dziecko. Nie szkoły. Szkoda, że rzeczone dziecko czasami ma odrębne zdanie na ten temat :(

2 myśli nt. „Sandały i łzy

  1. Gośka S.

    Ja tez chowalam kurtki,bo Helik nie chciała zdjąć gdyż bała się Pani. Pewnie raz jej zabroniła zdjąć,możliwe że było za chłodno. No i tak sie wystraszyła , że później mi się przegrzewała… A co to znaczy, że otrzymaliście odmowę a mimo tego poszliście?

    Odpowiedz
  2. Mi

    Współczuję Ci Marysiu tych przejść i jednocześnie podziwiam za to zaangażowanie i oddanie dzieciom (co nie spotyka się tak często). Jesteś bardzo wrażliwą osobą i myślę że twoja intuicja dobrze Cię poprowadzi, jakby nie było to informacje płynące z pola serca, niezmanipulowane, czego nie można powiedzieć o logice rozumu, czego przykład przytoczyłaś wyżej. Dziecko mordujące się w kurtce w upał, to nie wynik jego instynktownego działania, tylko kiedyś wkodowanej w podświadomość informacji. I to jest tak przerażające w systemie, że wtłacza w tak młode i podatne istoty treści czasami wrącz je krzywdzące, co smutniejsze przez osoby nie zdające sobie z tego sprawy.
    Pozdrawia serdecznie :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>