Znaki i anioły

Felitek pojutrze wraca z Polski. Gdy będzie już z nami, podejmie decyzję, czy chce wrócić do szkoły. Udało mi się dotrzeć do serca Marcinka (to nie cud, a raczej obustronna dojrzałość- nareszcie) i przekonać go do idei homeschoolingu. Ja jestem totalnie rozpalona tą ideą od dawna i nigdy tego nie kryłam. Jeśli uda mi się ją, przy wsparciu otoczenia, wprowadzić w życie, będę najszczęśliwszą mamą na świecie.

Czy pozwalanie pięciolatkowi na podjęcie decyzji- czy chodzić do szkoły czy nie- ma w ogóle sens? Czy tak małe dzieci są zdolne do oceny faktów, wpływu na przyszłość, rozważnego zestawienia ,,za i przeciw”? Pewnie nie. Ale jestem druzgocąco pewna, że wiedzą, czy gdzieś chcą chodzić czy nie i jak się czują w konkretnych sytuacjach. Dlatego myślę, że ma to sens i to wielki, pytać synka o zdanie w kwestii tak mocno dotyczącej jego życia. Zawsze może zmienić zdanie- co więcej- może je zmieniać dowolną ilość razy. Najwyżej council uzna, że jesteśmy szurnięci, ale z przejmowania się takimi rzeczami już na szczęście wyrosłam :)

Dzisiaj rano rozmawiałam chwilę z naszą sąsiadką Natalie. Jak wiecie, ma 4 dzieci jak również dwa dość długie epizody homeschoolingu (raz w Indiach!). Teraz nie uczy dzieci w domu, bo dzieci kolektywnie zapragnęły chodzić do szkoły. Chodzą zatem. Ale zdanie Natalie o homeschoolingu jest zdecydowanie pozytywne. Objawiła mi się dzisiaj jak anioł, na tle siwej jesieni (tak! już jesień u nas…), w kolorowych spodniach od piżamy, żółtej kurtce i jaskrawoczerwonej chuście związanej na czarnych warkoczykach i ze swoimi pełnymi wsparcia słowami wydała mi się niecodziennie piękna. Kilkanaście lat młodsza i wypełniona serdecznością. Tak bardzo czasami potrzebuję takich ludzi wokół siebie… Zwłaszcza, gdy wiem, że szykują się zmiany, a ja nie czuję się w 100% pewna, czy mam w sobie dość siły, by im sprostać. Parę minut rozmowy z Natalie o tym, co ostatnio tak silnie mną motywuje od rana do nocy, ukoiło mnie i upewniło. I Marcinka też, bo to słyszał. Więc siła jest podwójna. Nasza Natalie zaprosiła nas nawet jutro do siebie na oglądanie filmu na temat edukacji domowej…

Tak więc… Istnieje szansa na to, że już za kilka dni będziemy odpowiedzialni także za edukację naszego synka. Dlatego, że uważamy, że potrafimy zająć się nią w sposób odpowiedni. I dlatego, że nie chcemy oddawać naszego skarbu w ręce obcych ludzi.



Jedna myśl nt. „Znaki i anioły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>