Nature Play

Byliśmy na leśnej playgroupie. Pierwszy raz. I na pewno nie ostatni. Właściwie nie ma słów by określić, jak się tam czułam. Wiedziałam, gdzie mniej więcej idę, jakiego rodzaju rodziców poznam, ale to, co zastaliśmy, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Ponieważ mój czas na komputerze jest ograniczony bo zaraz dzieci będą potrzebowały mnie gdzieś indziej, wypunktuję:

1. Nikt nie zapytał czemu mój synek nie jest w szkole, chociaż był tam najstarszy. Było to dla wszystkich oczywiste że skoro on tak ,,duży” tam jest, to zajmujemy się edukacją domową, bo ją też planuje zdecydowana większość rodziców z tego towarzystwa.

2. Dzieci brudne, jedzące z ziemi, raczkujące samotnie na wielkie góry i jedna reakcja na wszystko: ,,on/ ona musi się przekonać gdzie są jego/ czyjeś/ bezpieczeństwa granice. Jeśli mu się to powie- nie zapamięta. Jeśli doświadczy- będzie wiedziało.

3. Na ponad dwadzieścia maluchów tylko jeden wózek- nawet jedna pani nosiła w nosidełkach prawie dwuletnie bliźniaki- jedno z przodu, drugie z tyłu, oba karmiła też piersią na każde zawołanie. Była tak radosna, uśmiechnięta mimo widocznego trudno i wysiłku- ona drobniutka, dzieci normalne. Zbliżyłyśmy się do siebie, bo okazało się, że wiele nas łączy, jej mąż jest Polakiem, mam nadzieję, że ten kontakt rozkwitnie.

4. Cycki na wierzchu nie należały do rzadkości. Natomiast należało bieganie za dzieckiem. Czułam się tam najbardziej spiętą osobą- reszta wyglądała tak spokojnie!- może dlatego, że Felitek taki duży (kiedy ja się pozbędę tego generalizowania?!) i bałam się, że coś komuś zrobi. Silly me :/

5. Moje dzieci na początku nieśmiałe, nie wiedziały z kim i co, potem jednak szalenie się rozkręciły. Nie chciały wracać. Mimo że nie czuły się najlepiej od wczoraj (katar) tam jakoś cudem nie smarkały! Jak to się dzieje? Ja tam wierzę w moc magicznej atmosfery.

6 Las a więc- drzewa, liście, błoto, ziemia, pniaki, nasiona, buczyna, kijki, paprocie, góry, nowa jakość zabawy w chowanego. I uwaga- moje dzieci się bawiły z innymi dziećmi. Nie wisiały na mnie zupełnie. Odpoczęłam. Usiadłam oparta o wielkie nasłonecznione drzewo i chłonęłam dobre powietrze i cały ten klimat, jaki mnie otaczał. Zrobiło mi się ciepło w nogi w cienkich rajstopach oraz na sercu.

7. Przez całe 3 godziny tylko 2 słownie dwa razy słyszałam płacz dziecka. Jak wspomnę sobie normalne playgroupy w tych cholernych children centrach i ten PERMANENTNY wrzask, gdzie nawet czasami psycholog czy inny specjalista od ,,trudnych zachowań” musi interweniować, to przechodzą mnie dreszcze.

Konkluzja: chcę tam ciągle. Bo czuję się zaakceptowana, tak jak moje dzieci, czuję się częścią większej społeczności. I dobrze mi czuć, że gdzieś należę. To jest na prawdę wspaniałe. Polecam.




5 myśli nt. „Nature Play

  1. Emilia

    Świetna sprawa z takimi grupami. Szkoda, że w Polsce chyba czegoś takiego nie ma. Ale może to ja nie słyszałam? A jeśli nie ma, to może czas coś podobnego stworzyć, hmmm.
    Jestem mamą dziecka w wieku niemowlęcym i właśnie dzisiaj byłam z córeczką w lesie, jak się obudziła, to rozwiązałam chustę, nałożyłam kurtkę i usiadłyśmy obie na liściach, wyglądała na zachwyconą – wspinała się na powalone drzewo, zdrapywała korę, brała w ręce liście i nimi szeleściła (oraz próbowala je zjadać) i takie tam. Moje dziecko zna dotyk kory, zna smak liści, a także ich szelest, jak się weźme w rączce, jak je podnoszę tak, żeby mogło sięgnąć do liści, to cała się śmieje, a pierwszy raz zaraczkowała właśnie na trawie. W parku też wyjmuję dziecko z wózka lub chusty, żeby poczuło trochę przyrody, poraczkowało po ziemi, dotknęło liści drzew, ale wokół raczej mało kto to praktykuje na dzieciach jeszcze nie chodzących. Tylko czasami czuję, ze jestem w tym trochę odosobniona, bo wokół dzieci w wózkach, a na zewnątrz wózków, to głównie dzieci chodzące. Latem to jeszcze ktoś rozłoży koc piknikowy, a jak ale w taką porę roku to ostatnio co najwyżej spotykam zdziwione spojrzenia (jak to, dziecko siedzi na gołej ziemi, i to w listopadzie?). Tak wiec ten wpis dziś mi bardzo bliski, ja tam wierzę w siłę kontaktu z przyrodą.
    Ps. Trafiłam tu po wczorajszej konferencji online, nie wiem, jakim cudem wcześniej nie znałam bloga, ale jestem pod wrażeniem tego, co usłyszałam wczoraj, jest mi to bardzo bliskie i jednocześnie inspirujące :) Pozdrawiam

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Bardzo dziękuję za tak miłe słowa. Rzeczywiście czasami jestem zdziwiona tym strachem przed przyrodą, nie tylko w Polsce, tutaj też się to zdarza. Dlatego warto otaczać się ludźmi którzy myślą podobnie i nie napadną nas za to, że pozwalamy dziecku usiąść na trawie :)

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>