Dzień Nauczyciela

Zawsze lubiłam Dzień Nauczyciela. Nie było lekcji, a jedynie jakieś akademie, ładnie się ubieraliśmy i dawaliśmy paniom kwiatki. Moja mama nigdy nie shańbiła się kupowaniem ich w kwiaciarni. Zawsze kompletowała nam bukiety w swoim ogrodzie. Miałam nawet etap, że mi było wstyd, że tylko ja nie mam nudnej róży czy innej gerbery z wstążką, ale ostatecznie godziłam się z tym, odczuwając konieczność przyznania, że nasze (mój i mojego rodzeństwa) kwiaty są miliard razy piękniejsze. I pachniały.

Chciałam być w dzieciństwie nauczycielką. Kiedy byłam mała, chciałam być panią od nauczania początkowego, przez chwilę chciałam być przedszkolanką, od czwartej klasy wzwyż chciałam być nauczycielką języka polskiego albo angielskiego. Uwielbiałam większość moich wychowawczyń, a i one darzyły mnie sympatią. Nie widziałam sensu uczenia się wielu rzeczy a od piątej- szóstej klasy, gdy zaczęłam coś tam rozumieć, nie akceptowałam idei szkoły jako ograniczenia wolności i narzędzia ogłupiania ludzi, ale panie raczej zawsze budziły moją sympatię. Poza kilkoma przypadkami nie przypominam sobie nienawiści czy otwartego konfliktu z nauczycielami w mojej karierze uczennicy. Nawet w liceum, gdy przekonałam się że nauczyciele to też ludzie, nadal stanowili dla mnie autorytet mimo wszystko. Ale wtedy już chciałam być weterynarzem :)

Skończyło się tak, że spełniłam częściowo swoje marzenia. Jestem przedszkolanką, panią od nauczania początkowego, polskiego i angielskiego, a także wulkanów, dinozaurów, szycia, malowania, meteorytów, planet, geografii i liczenia w jednej osobie. Wymaga to ode mnie dużej pracy, bo muszę się cały czas dokształcać. Niektórzy w piątkowy wieczór idą na imprezę albo do kina, czego momentami serdecznie zazdroszczę. Ja ślęczę na stronkach typu ,,jak zrobić wybuch w domowych warunkach” i poszukując najszybszej opcji dojazdu do muzeum, gdzie można zobaczyć strój pana, który wchodzi do wulkanu w celu założenia w nim czujnika. I mam satysfakcję zawsze, gdy widzę, że to ma sens. Czyli ostatnio coraz częściej.

Cieszę się że pod wieloma względami spełniły się moje marzenia z dzieciństwa, nawet na dość bogato, bo niezależnie od etapu szkolnictwa na jakim byłam, zawsze chciałam mieć dzieci. Że będę mamą, wiedziałam zawsze. Sprawia mi wiele radości, że udało mi się połączyć te dwa wielkie pragnienia- rodzicielskie z pedagogicznym i wystartować z ich realizacją :) Dlatego dzisiaj, w Dniu Nauczyciela, życzę wszystkim Nauczycielom, ale także sobie, wiele sił. Bo wiem, jak bardzo są one potrzebne gdy w grę wchodzi edukacyjna opieka nad dziećmi. Warunków pracy, jak ze snu i przede wszystkim – satysfakcji z tego, co się robi. Ja na razie mam głównie to ostatnie, ale nad resztą pracuję.

Homeschooling uczy pokory, ale pozwala też zajrzeć w głąb siebie i poszukać tego, czego się na prawdę potrzebuje do spełnienia. Kwiatka nie dostałam, ale i tak od rana jestem wzruszona i szczęśliwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>