Balety

Moja córcia ma przyjaciółkę Maię. Maia ma 3 latka, jej mama jest Polką, cudowną kobietą, z którą ostatnio spędzamy relatywnie sporo czasu. Maia skradła serce Felkowi i otumaniła Lilę. Razem tworzą świetne trio, które tylko czasami generuje zbyt wiele decybeli- ale to chociaż oznacza, że wszyscy żyją.

Maia od kilku miesięcy chodzi na balet, więc Lila też chciała. Zapisałam Lilę wczoraj na balet a dzisiaj była z Maią na pierwszych zajęciach. Cudne, małe perełki podskakujące na paluszkach. Lila jest zachwycona baletem. Felek płakał podczas zajęć z baletu Lili, bo też chciał, ale te zajęcia były tylko do czterech lat a Felek ma już pięć i pół.

Jak Felek miał chodzić kilka miesięcy temu na balet, to był tylko dwa razy bo więcej nie chciał.

Wkrótce potem nie chciał chodzić do szkoły.

Lila 6 stycznia zaczyna przedszkole, bo Maia chodzi do przedszkola, więc i Lila nie popuściła. Niestety pójdzie do innego, ale nie przeszkadza jej to. Chce być duża, chce jeść lancz z dziećmi przy stoliku i mówić pani, że toilet jak zachce jej się siusiu. Z tego powodu chce iść do szkoły, jak będzie ,,jesce więksa”.

Jutro idziemy z Felinkiem do jednej sali gimnastycznej rozeznać się, czy są jakieś zajęcia dla takich starszaków. Bo Felek oglądał akrobacje na youtubie i powiedział, że by chciał tak. Tysiąc razy się upewniałam, czy on wie, o co prosi. Twierdzi, że wie. A ja jak ten Syzyf, niezmordowany prze lata, znowu omotana tą nitką nadziei pędzę na drugi koniec dzielnicy bo a nuż mój syn zechce coś robić, coś z kimś innym niż ja albo tata.

Zaciskam zęby, bo poniekąd wiem, skąd wzięły się te jego, nasze trudności i dlaczego dwoje naszych dzieci tak niewyobrażalnie się od siebie różni. Kocham każde bezwarunkowo już teraz, bo się tego wyuczyłam. Nie będę już nikogo do niczego zmuszać ani popychać. Jeśli Lila z własnej woli pójdzie do szkoły, zostanę z Felkiem i jakoś to będziemy dalej pchać.

Najtrudniejsze dla mnie jest to, że w takich chwilach (jak Lila na balecie i Felek z mokrymi oczami- ten potworny kontrast) boleśnie uderza mnie świadomość, dlaczego w ogóle moje dziecko nie chodzi do szkoły. Bo czasami niektórym się wydaje, że po prostu potrzebuję tematu do obgadywania na fejsie albo szukam aplauzu opowiadając o naszym ,,planie dnia” na internetowej konferencji. Sama zaczynam momentami w to wierzyć i wtedy czuję się wyjątkowo… Jednak prawda jest brutalna. Felek nie chodzi do szkoły nie dlatego, że jego matka jest nawiedzona i ma własne nauczycielskie zapędy oraz wizję przyszłości pierworodnego- lecz dlatego, że w żadnej z placówek nigdy się nie zaaklimatyzował. Cierpiał, chorował, płakał i prosił, żeby go nie zostawiać. Albo przestawał prosić. I wtedy jego zachowanie zmieniało się na makabryczne. Nie mogliśmy do niego dotrzeć, a kółko się zamykało.

I tak przez kilka lat. Przyszedł czas, by powiedzieć ,,dość”. Nie, nie stoimy w miejscu. Powoli toczymy przed siebie głaz i razem jest nam łatwiej. Lila nas wyprzedziła ale przecież to nie jej wina. Niech sobie tańczy, cudeńko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>