Miesięczne archiwum: Grudzień 2014

Dzieci, aury, Nowy Rok

Ostatnio dużo dzieci dokoła nas, w różnym wieku, od noworodków przez przedszkolaki po całkiem dorosłe albo zdające się takimi być ośmiolatki… Z lubością obserwuję moje dzieci w czasie interakcji. Nagle nie wiadomo skąd wiedzą, że ze starszakami można bawić się w piratów całkiem intensywnie, wobec dwulatków warto być wyrozumiałymi a miesięczną laleczkę miło pogładzić delikatnie po aksamitnej rączce i główce… Gdy płacze, można nawet zasugerować jej mamie, że czas na pierś! Tak, tak zachwycam się jak one to wszystko WIEDZĄ.

Aura Felka coraz bardziej wyrazista i pozytywna, a składają się na nią liczne czynniki. Chociażby jego poczucie humoru. Totalnie niewinne, pozbawione elementu naśmiewania, lubowania się w cudzej krzywdzie. Szczere i wszechogarniające, przenikliwe. Śmieje się z na prawdę inteligentnie śmiesznych rzeczy. A my razem z nim.

Ludzie, którzy go długo nie widzieli mówią, że znacznie poprawiły się jego zdolności społeczne… Ja także to widzę odkąd rozgościł się w tym swoim nieszczęsnym unschoolingu. Pchamy ten wózek ale przynajmniej wiadomo, że do celu.

Lileczka za to to chodzące serce, pełne skrajnych, bez przerwy wyrażanych uczuć. Mistrzyni empatii i niekiedy cwaniactwa :) Czarująca istota. Niedługo zaczyna przedszkole. Oczywiście jeśli po jakimś czasie zmieni zdanie (na razie chce iść!) natychmiast ją stamtąd zabierzemy. Nie musi chodzić. Tak, tak, niczego tak bardzo nie chcemy nauczyć dzieciaczki jak tego, że NIC NIE MUSZĄ.

Wiecie, że jestem już jakiś czas po swoim pierwszym doulowaniu podczas porodu? No to już wiecie :) Wszystko tak jakoś wesoło i spokojnie się rozkręca. Plany na Nowy Rok? Chcemy skupić się na związku i dalszych rodzinnych decyzjach. Mamy przestrzeń i czas. Dzieci nie ograniczają nas, ale delikatnie motywują. Niedługo idę na szkolenie, na którym od dawna mi zależy i będę jeszcze więcej wiedzieć o karmieniu piersią- nie mogę się doczekać, ponieważ instruktorką będzie pani, która jest dosłownie laktacyjną czarodziejką. Może ja nią kiedyś też będę? Na razie smakuję się w pokornym przyjmowaniu rzeczywistości. Obserwuję i uczę się, wybieram.

Nie sądziłam, że kiedykolwiek osiągnę w życiu taki spokój i pewność siebie.


Małe mądre oczka

Poszłam dzisiaj na spotkanie Homebirth Group, bo już dawno nie byłam, a ponieważ prawdopodobnie już niedługo (kilka dni do terminu) czeka mnie doulowanie, chciałam napełnić się energią ciężarnych, ewentualnie niemowląt. I udało mi się.

Były dwie panie w ciąży i jedna świeżutko po porodzie domowym (jej starszy, dwuletni synek także był urodzony w domu). Przysięgam wam, że NIGDY nie widziałam tak spokojnego dziecka. W jego sześciotygodniowych oczach była cała mądrość i miłość tego świata. I przysięgam, że świadomie i wnikliwie przyglądał się mamie. Nie wydał z siebie ani jednego odgłosu (poza jednym zadowolonym mruknięciem) przez 2,5 godziny. Mama dwa razy przez ten czas karmiła go piersią, a on poddawał się jej dotykowi miękko i ufnie. Patrzeć na to było dla mnie czymś… niesamowitym. A przecież widziałam już niemowlęta nieraz! Z tym, że w Baby Cafe zwykle przychodzą mamy z jakimś problemem. Dzieci prężą się i płaczą. Nie zawsze. Ale na prawdę sporadycznie można napawać się materialnym niemal spokojem i szczęściem w obecności tak młodej istotki ludzkiej. Dzisiaj dane mi było tego błogosławieństwa doświadczyć i poczułam, jak zastrzyk pewności siebie i wiary w gatunek ludzki rozlewa się po moim ciele i duszy.

Jedna z obecnych mam, oczekująca swojego pierwszego maleństwa, wyglądała na młodziutką, ale jej oczy płonęły kobiecą siłą i niezachwianą pewnością, że poród to wyzwanie, na które zamierza pozytywnie i radośnie odpowiedzieć. Jej data porodu wypada już w tym miesiącu. Wyznała, że przygotowała już playlisty na pulpicie na każdy etap porodu po kolei i przetrenowała męża kiedy co ma włączać. To było zupełnie inne doświadczenie dla mnie niż ta bezdenna studnia spokoju chłopczyka- to było jak bystra rzeka, płynąca swoim rytmem, niemożliwa do skontrolowania czy zatrzymania. Ona po prostu wiedziała, że urodzi w domu, z mężem, przy swojej ulubionej muzyce, dostosowanej do jej własnej osobowości. Prawdopodobnie w wodzie bo basen już zamówiony.

Wyszłam stamtąd bogatsza o nowe impulsy, które teraz pielęgnuję w swojej głowie. Jak dobrze otoczyć się co jakiś czas pierwotną ludzką mądrością. Ona daje siłę i wiarę, że idziemy w dobrym kierunku.