Pierwszy dzień w przedszkolu Lilianny

Lilianna była dzisiaj pierwszy raz w przedszkolu. Jakże różniło się to doświadczenie od Felkowego. Lila upewniła się, jak jest toaleta po angielsku, pożegnała się z nami i poszła z panią za rączkę przesypywać makarony. Po 2 godzinach panie zadzwoniły, że na pierwszy dzień wystarczy i że mamy po nią przyjść to przyszliśmy. Okazało się, że trochę płakała z tęsknoty, ale przedszkole jej się podoba i chce tam wracać. Nie muszę chyba pisać, że ja przez te 2 godziny miałam serce w gardle i na jakikolwiek dźwięk telefonu reagowałam neurotycznie? Na szczęście byłam wtedy na polskiej playgrupie otoczona wsparciem ze strony Marcinka i znajomych mam- czułam się doskonale rozumiana :)

Potem Lila dostała nowe buty do przedszkola i teraz nie może się doczekać aż znowu tam pójdzie bo jedna dziewczynka podobno ma takie same. Jak to niektórym do szczęścia niewiele potrzeba.

Wszystko odbyło się jakoś tak… normalnie. Lila dużo mówiła o tym, że płakała, tak jak o naturalnym zjawisku, nie w atmosferze wstydu czy traumy- no tęskniłam, to wiadomo, że płakałam, co nie? Ale ogólnie było fajnie. I w nowych butach już nie będę płakać, logiczne!

Na obiad były lody w ramach małego rodzinnego święta, wszak Lila była pierwszy raz w przedszkolu i chce tam iść znowu. Wszyscy których dziś spotkaliśmy (a było ich trochę) gratulowali Liliannie a ona zbywała to udawaną beznamiętnością.

Okrutnie żal mi Felinka.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>