Raj homeschoolingowy

W ostatnią sobotę, na spotkaniu polskiej grupy The Positive Birth Movement zupełnie przypadkiem (chociaż ja to już przestałam wierzyć w przypadki!) pojawiły się nowe buzie. Jedna z nich należała do Kasi, mamy 11- letniego chłopca, który od 5 lat nie chodzi do żadnej szkoły. Chyba nie muszę mówić, że szybko znalazłyśmy wspólny język :) Kasia powiedziała nam o mnóstwie rzeczy do roboty w jej okolicy, która nie jest jakoś przesadnie oddalona od naszej. I tak oto dzisiaj, wraz z dwiema jeszcze innymi Mamami, które poznałam dzięki The Positive Birth Movement oraz Attachment Parenting Grup, poszłyśmy razem na Home Education Group z prawdziwego zdarzenia! Dzieciaki w wieku 2-13 miały do dyspozycji POTĘŻNY kilkupiętrowy drewniany plac zabaw, pełen lin, labiryntów, schodów i tajemnych przejść, do tego salkę z ping pongiem i bilardem, toalety, kuchnię, ławki, stoliki i świnki morskie do karmienia (przydały się Liluni).

Nie poznawałam oczywiście własnego dziecka. Felitek od razu dołączył do syna Kasi i reszty chłopaków i latał z nimi przez prawie 3 godziny jak opętany. Kilka stopni na plusie a towarzystwo na t-shirtach- aż miło popatrzeć na te rumieńce. Dostrzegłam coś, czego już dawno w spojrzeniu mojego synka nie widziałam- pewność siebie. Dostrzegłam to, gdy wypatrywałam go w drewnianych czeluściach i udało mi się, mignął mi w pogoni/ ucieczce a za nim/ przed nim kilku starszych chłopców. Spojrzał na mnie przez sekundę a jego twarz rozświetlił uśmiech. Potem dostrzegłam to znowu, gdy stał kilka metrów nad ziemią i pomachał mi rączką. To zdecydowanie inna osoba, niż ta, która prowadzana przez kilka lat jak baranek na powtarzającą się rzeź traciła zainteresowanie jakimkolwiek rozwojem, jakąkolwiek relacją. Odzyskuję go. Wraca do mnie to, co sama zaprzepaściłam oddając maleństwo do żłobka, unieszczęśliwiając je, zgadzając się na zerwanie nici. Mam wiele na swoje usprawiedliwienie, ale nie ma to już teraz znaczenia. Mam siłę przyznać się do błędu i walczyć o nową normalność dla swojego dziecka.

Wyluzowane dzieci, wyluzowani rodzice. Niezwykle sympatyczne dziewczynki w wieku 12-13 lat w podartych rajstopach i zielonych włosach. O ironio, nasz plac zabaw sąsiadował ze szkolnym podwórkiem. Na które dzieci wychodziły na gwizdek czy inny znak i na takowy wracają po niedługiej chwili w mury szkolne, pod dach, w rzeczywistość sztucznego oświetlenia i zamkniętych drzwi mimo pięknej pogody. Nigdy więcej gwizdków w życiu moich dzieci. Nie wyobrażam sobie, żeby na cokolwiek przez płot musiały patrzeć tak smutnymi oczami jak te dzieci które dziś widzieliśmy ,,poza” naszym małym chwilowym homeschoolingowym rajem.

Felitek zachwycony totalnie, wrócił jak po jakimś duchowym detoksie. To nie tak, że na co dzień nie ma towarzystwa, bo je ma nawet i w nadmiarze, ale może nie zawsze takie jakie on sobie życzy. A życzy sobie konkretnie chłopców, najlepiej starszych. Którzy nie będą go jednak traktować (co często zdarza się w szkołach) jako młodszego, bezużytecznego smarkacza, nad którym można się jedynie popastwić dla zabawy. Mój synek był dzisiaj pełnoprawnym uczestnikiem zabawy, na temat reguł której my, dorośli, nie mieliśmy pojęcia i to było piękne. Serce topniało widząc, jak te wielkie chłopaki nosiły maluchy na rękach, wykazywały wobec nich pełną wyrozumiałość. Coś wspaniałego.

TO jest Londyn, który kocham. Miejsce, w którym czuję, że nasz alternatywny bądź co bądź styl życia nie jest traktowany jak lądowanie UFO ale pełnoprawna, zasługująca chociażby na szacunek opcja. Miejsce, w którym ZAWSZE znajdziemy kogoś, kto myśli i postępuje podobnie. Metropolia, w podziemiach której budujemy swoje wioski. Na razie tylko w przenośni ale kto wie co przyniesie czas? :)

 

 

2 myśli nt. „Raj homeschoolingowy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>