Dzienne archiwum: 29 maja 2015

Sleep over w wydaniu Lili

Lila postanowiła, że spędzi swoją pierwszą w życiu noc bez żadnego z rodziców. Spakowała się w karton oraz dwa plecaki i zaczęła mi suszyć głowę, że chce jechać do swojej przyjaciółki Mai. Zaaranżowałyśmy zatem z mamą Mai (wzięłam kobietę na litość bo dwa dni latania z kartonem i w kurtce zimowej Lileczki stękającej że chce spać u Mai nadszarpnęły trochę moje zdolności trzeźwej oceny tej towarzysko zawiłej sytuacji) możliwość debiutu mej córeczki a emocje zaczęły galopować ku wszelkim zenitom.

Nadszedł TEN dzień. Mama Mai miała przyjechać po moją córę ok. godz. 15.00. Już dzień wcześniej czułam niejasne wzruszenie i układałam zdania na bloga, bo wiedziałam, że muszę się tym podzielić. Wszak to kamień milowy! Owszem, bywała już Lila u Mai bez mamy i nawet bez Felka, ale to jednak co innego! Dzisiaj z samego rana podekscytowana Lilianna ubrała się w spodnie, sukienkę, zimową kurtkę, zimowe kozaki i założyła załadowany po brzegi plecak. Felinek niedomagał (w sensie leżał, w żadnym innym wypadku bym sobie na to nie pozwoliła żeby w TAKIM momencie do 15.00 usiłować wytrwać w domu!! ) więc musiałam patrzeć na to apogeum bezproduktywnej ekscytacji bezsilnie i wyczekująco. Kilka kryzysów po drodze dziecina miała, przykładowo nagle podczas robienia kukiełek do teatrzyku wygięła buzię w podkówkę i rzuciła się na cycka:

- Tak stlasnie chcę zeby juz byłam u Mai!- łkała. Boże jak ja ją rozumiałam!

W końcu, po wielu godzinach niepewności, kilku posiłkach, próbach zabawy i sesji czytania (wciąż w butach, kurtce i plecaku) przyjechała Maya z mamą. Cóż to było za święto! Niestety nie dane mi było pogadać sobie ze znajomą a tym bardziej zaoferować nic do picia, gdyż Lila tonem nieznoszącym sprzeciwu zaordynowała wyjazd. Do Mai spać!

W tym czasie w wyniku zamieszania Felinek na jakiś czas ozdrowiał na tyle, że mogliśmy pojechać przesadzić dynię na allotment (ogródek działkowy,niedawno nam przydzielili! Marcinek praktykuje tam zdobywaną na bieżąco wiedzę z zakresu permakultury).

Bardzo szybko minęły 3 godziny pobytu Lili u Mai i mama Mai napisała, że przywiezie nam Lilę, bo Lila już nie chce spać u Mai. Pokiwałam głową nad telefonem wracając autobusem z allotmentu.

Lila zupełnie normalnie oznajmiła, że jest jeszcze za mała na spanie bez mamy a ja w głębi serca przyznałam jej rację. Jestem jednak z niej bardzo dumna że spróbowała. I z siebie, że tak spokojnie przyjęłam zmianę jej decyzji. I że zupełnie mnie to nie ruszyło w negatywnym kierunku jakimkolwiek.

Bo jedyne na czym mi zależy, to wychować Kobietę, która nie będzie się bała podejmować decyzji ani krępowała się informowaniem innych o ich zmianie. To nie jest kapryśność, lecz wspaniała samoświadomość. Moja mała, duża dziewczynka.