Bez butów

Czasami mam wszystkiego dosyć, czasami namacalnie wręcz czuję sens tego w czym zdecydowaliśmy się płynąć. Dzisiaj był jeden ze zwyczajnych dni- wypad do parku, spotkanie ze znajomymi, zabawa błotem, przebieranki w muzeum. Felek przebrał się za starowinkę, Lila za Cygankę, dzieci z którymi byliśmy też ponakładały na siebie różne śmieszne i dziwaczne łaszki. Śmiechu i wariowania co nie miara.

Gdy nadszedł na to czas, ruszyliśmy przez miasto na przystanek tramwajowy. Lila w przebraniu tygryska i różowych lakierkach. Felek na bosaka. Po chodniku, ulicy. Ludzie się gapią, a my śpiewamy na głos. Popołudnie, więc dzieci wracające ze szkół mijały nas co kilka metrów. W mundurkach, lśniących czernią przepisowych butach na wlokących się nogach. My w podskokach, aż Felinek obtarł sobie piętę do krwi. Wtedy bez żadnych ceregieli ubrał buty. LIFE. To takie proste wszystko, że aż czasami boli.

Gdy tak bardzo bardzo uczestniczymy w zmianach jakie w sposób oczywisty dokonują się na tym świecie, jestem porażona ich intensywnością. Na boso przez metropolię dojdziemy do celu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>