Sleep over w wydaniu Lili

Lila postanowiła, że spędzi swoją pierwszą w życiu noc bez żadnego z rodziców. Spakowała się w karton oraz dwa plecaki i zaczęła mi suszyć głowę, że chce jechać do swojej przyjaciółki Mai. Zaaranżowałyśmy zatem z mamą Mai (wzięłam kobietę na litość bo dwa dni latania z kartonem i w kurtce zimowej Lileczki stękającej że chce spać u Mai nadszarpnęły trochę moje zdolności trzeźwej oceny tej towarzysko zawiłej sytuacji) możliwość debiutu mej córeczki a emocje zaczęły galopować ku wszelkim zenitom.

Nadszedł TEN dzień. Mama Mai miała przyjechać po moją córę ok. godz. 15.00. Już dzień wcześniej czułam niejasne wzruszenie i układałam zdania na bloga, bo wiedziałam, że muszę się tym podzielić. Wszak to kamień milowy! Owszem, bywała już Lila u Mai bez mamy i nawet bez Felka, ale to jednak co innego! Dzisiaj z samego rana podekscytowana Lilianna ubrała się w spodnie, sukienkę, zimową kurtkę, zimowe kozaki i założyła załadowany po brzegi plecak. Felinek niedomagał (w sensie leżał, w żadnym innym wypadku bym sobie na to nie pozwoliła żeby w TAKIM momencie do 15.00 usiłować wytrwać w domu!! ) więc musiałam patrzeć na to apogeum bezproduktywnej ekscytacji bezsilnie i wyczekująco. Kilka kryzysów po drodze dziecina miała, przykładowo nagle podczas robienia kukiełek do teatrzyku wygięła buzię w podkówkę i rzuciła się na cycka:

- Tak stlasnie chcę zeby juz byłam u Mai!- łkała. Boże jak ja ją rozumiałam!

W końcu, po wielu godzinach niepewności, kilku posiłkach, próbach zabawy i sesji czytania (wciąż w butach, kurtce i plecaku) przyjechała Maya z mamą. Cóż to było za święto! Niestety nie dane mi było pogadać sobie ze znajomą a tym bardziej zaoferować nic do picia, gdyż Lila tonem nieznoszącym sprzeciwu zaordynowała wyjazd. Do Mai spać!

W tym czasie w wyniku zamieszania Felinek na jakiś czas ozdrowiał na tyle, że mogliśmy pojechać przesadzić dynię na allotment (ogródek działkowy,niedawno nam przydzielili! Marcinek praktykuje tam zdobywaną na bieżąco wiedzę z zakresu permakultury).

Bardzo szybko minęły 3 godziny pobytu Lili u Mai i mama Mai napisała, że przywiezie nam Lilę, bo Lila już nie chce spać u Mai. Pokiwałam głową nad telefonem wracając autobusem z allotmentu.

Lila zupełnie normalnie oznajmiła, że jest jeszcze za mała na spanie bez mamy a ja w głębi serca przyznałam jej rację. Jestem jednak z niej bardzo dumna że spróbowała. I z siebie, że tak spokojnie przyjęłam zmianę jej decyzji. I że zupełnie mnie to nie ruszyło w negatywnym kierunku jakimkolwiek.

Bo jedyne na czym mi zależy, to wychować Kobietę, która nie będzie się bała podejmować decyzji ani krępowała się informowaniem innych o ich zmianie. To nie jest kapryśność, lecz wspaniała samoświadomość. Moja mała, duża dziewczynka.

Jedna myśl nt. „Sleep over w wydaniu Lili

  1. AsiaMamaZosiiHani

    Podczytuję sobie ciuchuteńko ale chciałam napisać, że ta historia bardzo mi się podobała. Podziwiam, że dajesz dzieciom tak wiele przestrzeni do by na własnych błędach uczyły się i wyciągały wnioski. To takie normalne i intuicyjne ale tak niewielu rodziców tak działa.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>