Z jednej michy

Od jakiegoś czasu obserwuję, że bardzo prostym rozwiązaniem w żywieniu rodziny jest jedna micha położna w dostępnym miejscu, z której żywieni mogą częstować się w ilości i częstotliwości odpowiedniej dla ich wieku i możliwości (pięknie rymuję, wiem!). Tak, tak oczywiście, nie wszystkie dania się do tego nadają, ale jest mnóstwo takich, przy których to rozwiązanie zdaje egzamin!

Zauważyłam, że moje (w granicach mojej cierpliwości grymaśne) dzieci zjadają więcej, szybciej zdrowiej gdy mogą same decydować kiedy i ile jeść. Zrobiłam przykładowo kaszę gryczaną z okrą i sosem. Gdybym zapytała Felka: ,,Chcesz kaszę gryczaną z warzywami?” skrzywiłby się i uciekł. Gdybym postawiła przed nim to w misce nie mówiąc, co to, zjadłby może łyżkę, skrzywiłby się i uciekł. Jednak zrobiłam cały gar potrawy i udostępniłam go ze sterczącą łyżką na stole. Felek zapragnął budyniu, na co odrzekłam, że dostanie go jak zje obiad. Poleciał gdzieś i po chwili wrócił z pełną buzią, w dodatku zieloną, bo po drodze znalazł jeszcze opakowanie szpinaku (leżało otwarte na wysokości jego oczu) i skonsumował 2 garście. Okazało się, że (na moje oko) zeżarł tej kaszy porcję jak dla dorosłej osoby! NIGDY nie zjadłby tyle gdybym nałożyła mu to do jego miski.

Często przyrządzam pieczone warzywa i wtedy takie postępowanie wydaje się łatwe i naturalne, lecz nie przyszło mi do głowy by podobnie czynić z daniami typu risotta i kasze. A jednak okazało się, że to przyjemny i niestresowy sposób na ,,niejadka” a właściwie marudę jakim bywa mój synek. No i naczyń do mycia mniej :)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>