Piórko

Dzisiaj Lila skończyła 4 latka.

Pamiętam ten dzień w 2011 roku, obudziłam się i wiedziałam, że to będzie DZIŚ. Miałam skurcze już w nocy, od rana były dość regularne, ale rzadkie, co 15- 20 minut. Poszłam z Felkiem na plac zabaw na 3 godziny. Siedziałam nad piaskownicą, co jakiś czas prostując się i oddychając tak, by przynieść sobie ulgę.

- Jaki ładny chłopiec- zagadała przypadkowa mama. Zgodziłam się.- Przydałoby mu się rodzeństwo, co?

To pytanie a właściwie stwierdzenie naruszyło moją tolerancję absurdu.

- Wiem, właśnie rodzę- odparłam, wskazując na brzuch. Pani dopiero zauważyła, że jestem w ciąży. Moja odpowiedź i widok napinającego się balona pod cienką koszulką tak ją zszokowały, że sobie poszła. Mogłam sobie dalej rodzić nad piaskownicą.

Lila urodziła się tego wieczora, już w szpitalu. Mając skurcze co 7 minut, składałam z synkiem nową (wygraną w konkursie) plastikową stację benzynową.

***

Dzisiaj nigdzie nie wychodzimy, bo czekamy na paczkę od Babci i Dziadka. Czytam, a właściwie intelektualnie i emocjonalnie pożeram książkę ,,Położna”, przeżywając na nowo moje porody, tak dalekie od ideału, jaki teraz staram się pielęgnować w swojej pracy, a jednak w końcu przeze mnie odzyskane, bo oswojone. W ich wyniku przyszły na świat moje Dzieci. Patrząc na nie podczas spędzania dnia w oczekiwaniu, wzbiera we mnie szacunek i pokora, a także tak silne przeświadczenie o tym, że ta droga, jaką idziemy teraz razem jest dobra. I wiele jakże dobrego nas na niej czeka.

Felek snuje się pozornie bez celu między mieszkaniem a ogrodem, biorąc do rączek pozornie przypadkowe przedmioty, wpadając na pozornie nierozwojowe w żaden sposób pomysły. Wśród trawy dostrzega piórko sroki. Wydaje się być czarne, nawet trochę brudne, ale spoglądając pod światło roztańczonego jesiennego słońca (taki sam ciepły jasny dzień był 4 lata temu) nietrudno zauważyć metaliczny fioletowy połysk.

- Ale niebieeeeeeeskieeeeeeeeee- mruczy chłopiec jak w transie, a ja odrywam się od lektury żeby na chwilę umrzeć z zachwytu nad tym cudem eksploracji dziecięcej. Wyciąga opaloną łapkę z piórkiem w moją stronę- Zobacz jakie piórko- ogląda je sobie pod różnymi kątami, kiwa głową dla uzyskania jak najlepszego efektu wizualnego.

- Tak, piękne, to piórko sroki- oznajmiam zaspokajając swoją potrzebę uczenia dziecka (wszak podobno mamy EDUKACJĘ domową!) na dzisiaj.

- Nie wiedziałem, że sroki są takie fajne- zwierza się synek i biegnie do domu, żeby gdzieś zadołować nowozdobyty skarb. Za chwilę nie będzie o nim pamiętał. Znajdzie sobie coś innego do roboty, np. książkę o gumowych potworkach, które można kolekcjonować i zaznaczać sobie w owej książce, które się już ma. A potem stanie nad podskakującą dżdżownicą i zdziwi się jej determinacją w poszukiwaniu miękkiego gruntu. Zbuduje pistolet z klamerek. I tak cały dzień. Nie potrafię nie dostrzegać w tym wszystkim wartości.

Jak również w tym, jak moja od dzisiaj czterolatka znajduje przeznaczony na kompost kawałek zasuszonego ciasta sprzed 2 dni. Wpycha je do kubka i nakłuwa kredką. Dodaje farby. Po porozumieniu z nią wynoszę obiekty badań sensorycznych do ogrodu.

***

Dzieciństwo, macierzyństwo, człowieczeństwo. Są dla mnie jak piórko sroki. Czasami wydają się tylko czarnymi nieważnymi pozostałościami po czymś leżącymi biernie wśród pokładającej się przedpaździernikowo trawy. Wystarczy jednak trochę słońca, by stały się skrzynią skarbów, mieniących się wszystkimi kolorami, budzących zachwyt. Wystarczy tylko trochę słońca by zupełnie zmieniła się nasza perspektywa.

Jedna myśl nt. „Piórko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>