Inspiracja, podziw

Typowy homeschoolingowy dzień za nami. 8 godzin poza domem, planetarium, plac zabaw, wyścig hulajnogowy, kanapki z humusem w piętrowym autobusie. Ból głowy matki (mnie) desperacko usiłującej odpowiadać na każde pytanie, reagować na każdą niedyspozycję, podawać bidon z wodą na czas.

A tu kolorowa rodzinka w parku. Mama, tata, bobo w nosidle, toddler pcha wózek, dwie małe dziewczynki mknące w podskokach w kierunku drewnianych drabinek. ,,Piękni”- myślę. Spacerek w godzinach szkolnych, a starsze dzieciaczki na outingu, to pewnie też ciągną homeschooling, jak ja matka pociągowa….

- Spójz na nogi tego pana- szepcze konspiracyjnie Lila starając się z całych sił nie pokazywać palcem. Tak. Zbyt zajęta byłam użalaniem się nad swoim bólem głowy, żeby dostrzec.

Tata nie miał nóg. To znaczy miał, ale sztuczne. Jak wiele się zdarzyło, ile musiał przejść dosłownie i w przenośni, by w ten dżdżysty lutowy dzień z taką radością na twarzy wybrać się z liczną rodzinką do parku?

Tak często wydaje nam się, że czegoś nie możemy. Że coś nas przerasta. Boli głowa, boli istnienie. Ale to nie tak. Nie jesteśmy stworzeni do tego, żeby się poddawać.

Fajnie, że mają tyle dzieci. Może więcej mądrych ludzi pójdzie kiedyś naprawiać ten świat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>