Terapia usypiająca

Przedwczoraj dzieciuszki wróciły z Polski całe i zdrowe i od samego początku zachwycały nas swoja mądrością i dojrzałością. Patrzyliśmy na nie w niemym podziwie, zdając sobie sprawę z własnych niedociągnięć, czując wdzięczność za to wyróżnienie, jakim los nas obdarzył, kierując te nieopisane istoty pod naszą opiekę.

Słyszę, że Felek miota się w łóżku, Lila już od jakiegoś czasu śpi.

- Wszystko w porządku synuś?”- pytam z salonu, bo trudno mi się ruszyć, zawalonej przygotowaniami do jutrzejszego spotkania The Positive Birth Movement. Pasja i praca czynią mnie ostatnio rozkojarzoną. Coraz fajniej jest i coraz więcej rzeczy do roboty. A tu dziecko nie śpi.

-Tak- jęczy.- Nie mogę zasnąć.

Emocje, tęsknota, inna flora bakteryjna i organizacja doby. Rozumiem. Ale jeszcze trudno mi się podnieść. Mówię więc:

- Znam na to świetny sposób. Zamknij oczka i poczekaj na mamę. Zaraz zaśniesz. A ja wtedy przyjdę.

Lubię mówić prawdę. Minęło kilka minut i postanowiłam tam zajrzeć. Pogłaskać, w sytuacji awaryjnej poleżeć i powymieniać poglądy na życie i wieczór. I naprawdę wcale nie zaskoczył mnie widok śpiącego chłopca. Po prostu zaufał i zamknął oczy. I zasnął. A ja wtedy przyszłam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>