Dzienne archiwum: 27 maja 2016

Wożą te dzieci na tyle zajęć…

Uwielbiam książkę ,,Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój” (Carl Honore).

Tak, jak autor, zawsze uważałam, że nadmiar zajęć zorganizowanych nie służy dzieciom, że powinny one funkcjonować w jak największej wolności, własnej decyzyjności i robić to, co ciało i dusza im dyktują. Stąd decyzja o unschoolingu, zresztą jaka tam decyzja, po prostu obserwacja i spuszczenie pary…

A już niedługo będę matką wożącą dziecko pięcioletnie po szkole (!) na basen, na jogę. Bo dziecko chce. Nie wiem, ile wytrzyma, na balet poszła 2 czy 3 razy, ale to nie ma znaczenia. Ma pęd do próbowania nowych rzeczy. Nie wierzę w sens samej idei zapisywania maluchów na zajęcia, ale maluch wierzy. Cóż począć?

Najpierw kilka lat zajęło mi zrozumienie synka, który postanowił być inny niż większość i uszanowanie tego w pełni. Teraz miotam się we własnej trudności uszanowania chęci córci do bycia jak inni. Ale co jest złego w basenie, w jodze, w szkole?- zapytacie. Nic. Tylko ciężko mi udźwignąć bycia jedną matką dla dwojga zupełnie różnych dzieci i zorganizowanie tego w czasie…